Czy ja coś wczoraj pisałam o słońcu? Chyba żartowałam. I to bardzo niestosownie.
Dziś leje. Od rana. Bez przerwy. Trochę to dobrze, bo rośliny w ogrodzie będą miały motywację do szybszego rośnięcia, a trochę to źle, bo ciśnienie spadło i leży.
Ja też.
Trzy dni próbnych egzaminów spędziłam w jednej sali z chorą dziewczynką. Teraz mam już katar, zawalone gardło i czuję się przedgorączkowo. Oby minęło, zanim nadejdzie.
W takich przypadkach bardzo przydaja sie maseczki, to zaden wstyd je nosic, kiedy w poblizu znajduje sie chora osoba.
OdpowiedzUsuńZdrowia!
Pomimo tych niedogodności życzę Ci dobrych i przyjemnych świąt, Droga Kalino.
OdpowiedzUsuńAch, no i łączę się w bólu - mnie już drugi tydzień męczy, co wydaje mi się lekką przesadą.
U mnie akurat sucho, do tego 14 stopni, ale jutro za to - dla równowagi - ma popadać.
Trzymaj się ciepło.
Na szczęście jakoś się trzymamy, choć mi zaczyna pomału kapać z nosa. Trzy dni w łóżku i herbatka z cytryną powinny pomóc :)
OdpowiedzUsuńojesooo no to zdrowka zyczę i świętowania przyjemnego jednak.
OdpowiedzUsuńMyślałam, że chore dzieci nie piszą takich testów, w koncu to tylko próbnny egzamin. Mnie te infekcje przedszkolne już tak drażniły, że zaczęłam przyjmować biostyminę, jest lepiej. Czego i Tobie życzę. U nas lało cały dzień, taki kraj.
OdpowiedzUsuńKatar sobie poszedł, czy Kalina sobie poszła?
OdpowiedzUsuń