poniedziałek, 20 marca 2023

fizyczne

Dowiaduję się, że coraz więcej moich znajomych choruje na depresję. Mają fizyczne objawy choroby. Cierpią, a od otoczenia słyszą, że byłoby dla nich lepiej, gdyby się pozbierali...
Zupełnie tak, jakby wysypać 1000-elementowe puzzle z kartonika na podłogę, stać nad nimi i przemawiać, żeby się ułożyły w obrazek...
Ale one, do cholery, nie mogą...

12 komentarzy:

  1. Rzeczy martwe rzucone na podloge nigdy sie nie pozbieraja nawet w kupe ale czlowiekowi jak sie da czas i troche odpoczynku ... moze byc mozliwe. Moze te puzzle powinien ukladac zdepresjonowany czlowiek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zupełnie inne spojrzenie na depresję. Widzę to tak: w tej chorobie człowiek czuje się martwy. Odpoczynek nie pomoże, bo chory na depresję nie jest zmęczony. Czas nie pomoże, bo depresja się nie goi.

      Usuń
  2. Mnie radzono wziac sie w garsc, wyjsc do ludzi, pojsc z psem na spacer, bo to dobrze robi na psychike. A wszystko to w chwili, kiedy jedyne, na co mialam ochote, to umrzec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się to porównanie: a choremu na cukrzycę powiedzieć, żeby wziął się w garść i obniżył sobie siłą woli poziom glukozy we krwi.

      Usuń
  3. Może zrozumienie przychodzi wraz z osobistym doświadczeniem a inaczej trudno pojąć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz tyle się mówi o depresji i o tym, jak postępować wobec chorych, ale jak widać - za mało...

      Usuń
    2. Jako nauczycielka wiesz, że słuchanie to nie usłyszenie, a czytanie to nie zaraz zrozumienie. A oprócz tego, trzeba sobie wyobrazić, i mieć empatię a wielu ludzim się chyba nie chce.

      Usuń
    3. Ludziom. Kurka. Ludziom.

      Usuń
  4. Oferentom dobrych rad proponuję, by spisali je na kartce, zwinęli ją w rulon i wsadzili sobie w dupę. Polecam tę metodę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś wspaniałą, empatyczną, mądrą i ciepłą kobietą, Kalino.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wielu ludzi zupełnie nie rozumie, czym jest zmęczenie, a czym niechęć/obojetość i jaki ból sprawiają te uczucia. Ktoś mi ostatnio napisał w spamie, że jestem odrażająca z tym swoim smutkiem, i że mam się zabrać do uczciwej pracy, to mi przejdzie. Ból mi minie, przestanie mnie rozrywać w środku od zwykłego siedzenia na krześle? Czy jak będę pracowała więcej, to to uczucie minie, bo co znaczy więcej, 80 godzin tygodniowo będzie zadowalające?!

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":