środa, 3 kwietnia 2019

bąbelek

Młodsza córka oparzyła się dwa tygodnie temu. Klejem na gorąco. Zrobił się spory bąbelek. Dziś pokazała mi oparzone miejsce i zamarłam - wygląda strasznie! Pojechałam z nią do szpitala. Bałam się, że chirurg mnie wyśmieje, że z taką błahostką przyjechałyśmy, ale stało się odwrotnie.
Skierował Zuzię na cito do specjalistycznej poradni, w której zostanie podjęta decyzja, co zrobić dalej - oparzenie jest bardzo głębokie, ubytek skóry spory. Blizna będzie duża, na razie nie wiadomo, czy oparzony palec będzie się zginał bez przeszkód.
Bąbelek na placu, niech to szlag!

17 komentarzy:

  1. Dobrze się kryła przez te dwa tygodnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona jest niejęcząca. Jak się okazuje: niestety jest niejęczaca...

      Usuń
    2. Tym niejeczacym trudno zyc, wiem bo naleze do tego klubu i tak nie jeczalam, ze sobie wychodowalam guza lymphomy na 16 cm srednicy, a teraz sobie wychodowalam biodra do reperacji, tez niejeczac.
      Wysoka tolerancja bolu nie zawsze jest pozytywna cecha, a nawet powiedzialabym bardziej negatywna.
      Oby z tym palcem wszystko sie szczesliwie skonczylo. Ukochaj Corke od niejeczacej starej baby:**

      Usuń
    3. Upppssss wyhodowalam powinno byc:(( zaczynam sie gubic jednak ;/ wstyd.

      Usuń
    4. Ukocham! Nadal nie jęczy, chociaż wczoraj musiała cierpieć podczas oczyszczania rany.
      -Dlaczego nie powiedziałaś, że Cię to boli?
      -Bo lekarz powiedział, że mam mu dać znać jak będzie bardzo bolało.

      Cholera.

      Usuń
    5. Kalino, to jest wlasnie TO, my niejeczacy czyli posiadajacy wysoka odpornosc na bol nie potrafimy powiedziec kiedy boli BARDZO. Serio jak mnie lekarz pyta, zeby okreslic w skali od 1 do 10 jak boli to tez nie potrafie tego okreslic. Dla mnie boli bardzo to juz stan umierajacy. Serio tylko raz powiedzialam, ze boli tak, ze nie dam razy wytrzymac i jak wezwali pogotowie zeby z gabinetu doktora zabrac mnie do szpitala to po badaniu przez sanitariuszy jechalismy na syrenie i w szpitalu natychmiast podlaczono mnie pod morfine. Ale wtedy faktycznie czulam ze mam kule ognia w piersiach i ona mi zaraz rozerwie cala klatke piersiowa.

      Usuń
    6. Oj. To straszne. A jeśli oceniają
      wszystkich pacjentòw jedną miarą, to tych jeczących bardziej dopieszczają.

      Usuń
  2. współczuje bardzo, okazuje się, że jednak trzeba jęczeć i trzeba wokół siebie larum robić w każdym przypadku. Ale tez skądś nam się wzięło to bagatelizowanie. Dlaczego bałaś się, że cię lekarz pogoni i wyśmieje? to ani jej ani twoja wina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle słyszę o tym, źe kogoś ochrzanili za przyjeżdżanie na izbę przyjęć szpitala...

      Usuń
    2. no właśnie ! o tym pisze! a co to my jesteśmy od trafiania w sedno apropo,s diagnozowania naszego zdrowia,

      Usuń
  3. Taki bąbelek, a proszę. Mam nadzieję, że ładnie zagoi się i wszystko wróci do normy.
    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia zatacza coraz szersze kręgi. Bąbelek zrobił co mógł, żeby się wykazać i dał powód do pobytu w szpitalu i operacji. Czekamy na jedno i drugie.
      To jak z podręcznika motywacyjnego: nie myśl o sobie, że jesteś tylko bąbelkiem. Jeśli tylko chcesz, możesz postawić na baczność pułk uzbrojonych w skalpele facetów.

      Nasz bąbelek uwierzył i, o Losie, postawił...

      Usuń
  4. Pamiętam bąbelki na palcach syna, blizny miały być niewidoczne, a rosną razem z nim... Posyłam dobre myśli...

    OdpowiedzUsuń
  5. kurcze byłam tu i czytałam i teraz widzę, że żadnych mądrości nie wpisałam ... no jak to możliwe ?? nie miałam na temat kleju i oparzenia nic do dodania ?? ejjj nooo

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":