- Mamo, chcesz spróbować chleb, który upiekłam?
- Bardzo chętnie, Kalinko. Nie wiedziałam, że pieczesz sama chleb!
- Od jakiegoś czasu. Jest strasznie twardy i suchy, ale jak się jest bardzo miłym, to można mnie nawet za niego pochwalić, mamo.
Kalina ukroiła (z trudem) dwa kawałki, posmarowała masłem, nałożyła serek i podała mamie.
- Bardzo smaczny ten chleb, Kalinko. Tylko trochę twardy.
- No tak, mówiłam ci.
- A gdzie ty kupujesz taki twardy chleb, Kalinko?
szczerze podziwiam Twoją cierpliwość.
OdpowiedzUsuńNie mam pokładów cierpliwości w środku. Muszę ją przywoływać doraźnie.
Usuńno właśnie, gdzie kupujesz??
OdpowiedzUsuńW piekarniku. Podchodzę do piekarnika, kładę obok niego monetę, otwieram piekarnik i wyjmuję chleb 😁
UsuńDopiero teraz zrozumiałam, o co pytałaś 😁. Chyba gorzej ze mną niż z mamą...
UsuńTo strasznie ciężkie jest. A niemówienie "już mi to mówiłaś, mamo" równie trudne jak odpowiadanie na pytania...
A jakiej wartosci monety kosztuje?
OdpowiedzUsuńEch, do takich pytan i odpowiedzi nie potrza cierpliwosci, jeno poczucia hunoru (na ktorym ci na szczescie nie zbywa?) ;)))
Często tracę dystans. Widziałam filmik, pokazującyvrozmowę ze starszą osobą i prxypominam go sobie. Bo to jest jak z dzieckiem. Sto razy czytasz mu tę samą bajkę, a ono prosi o jeszcze. Jak z dzieckiem...
UsuńDużo matek tak ma, trochę mnie to przeraża, myślę o sobie...
OdpowiedzUsuń