sobota, 6 października 2018

wolno

Uczę się "puszczania wolno".
Chcę puszczać wolno różne sprawy, skoro ich nie rozwiążę.
Niech odejdą. Niech się staną tym, czym mają się stać.
Kurczowe trzymanie nie da sprawie zmiany. Zniszczy tylko rękę, która mocno trzyma.
Puszczanie daje miejsce na trzymanie tego, co warto trzymać.

Dzisiaj chcę puścić starą przyjaźń. Ogromną. Wspaniałą. Ale przeszłą. Zniszczoną.
Trzymam ją resztkami sił, a ona wyrywa się i niszczy jeszcze bardziej. Moje zaciśnięte palce strzępią resztki tego, co zostało. A ona ciągnie w stronę wolności i krzyczy mi do ucha, że tak chce.

Mam nadzieję, że w najbliższych dniach dam jej szansę, by poleciała tam, gdzie ma ochotę. I dała miejsce. I sobie, i mnie. Mam wielką nadzieję.

A gdybym jeszcze kiedyś całą energię wkładała w trzymanie czegoś innego, co bardzo potrzebuje ode mnie odlecieć, uprzejmie proszę o pomoc przy odginaniu zaciśniętych palców. Pełnych bólu od zaciskania i pełnych bólu od puszczania.


17 komentarzy:

  1. To jest straszne i chyba nie potrafię. A powinnam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję, jak się zapieram piętami. A to przecież niczemu nie służy.

      Usuń
    2. Bo to jakby kawałek siebie się puszcza. Ale może siebie też trzeba.

      Usuń
    3. O... Może właśnie siebie...

      Usuń
  2. bardzo dobra zasada i zdrowa dla psychiki. Puszczam takie sprawy i ludzi od lat i żal pozostaje ale jestem szczęśliwsza. Niestety czasem po latach nachodzi mnie sentyment i kilka razy próbowałam potem złapać to co puściłam ale każdy przypadek okazał się tego nie wart więc teraz już puszczam i nie wracam do tego. To tylko pokazuje, że dobrze zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dawno temu na wykladach mnichow buddyjskich nauczono mnie, ze zycie jest jak rzeka. Rzeka jest tylko wtedy rzeka kiedy woda w niej swobodnie przeplywa, a zeby tak sie dzialo to trzeba umiec pozwolic zeby nurt rzeki zabieral to co nieuzyteczne i przynosil cos nowego. Jesli nie potrafimy uwolnic sie od nieprzydatnych juz przydasi (nawet jesli sa to ludzie) to sami tworzymy zator, tame na naszej rzece zycia, uzbierane i skladane przy obu brzegach nieuzyteczne juz roznosci powoduja, ze nasza rzeka powoli zamienia sie w strumyk, a z czasem przeplyw wody jest zupelnie niemozliwy i popadamy w stagnacje.
    Pamietam te lekcje, ten wyklad jak by to bylo wczoraj i stosuje w zyciu z naprawde duzym powodzeniem. Drugim przydatnym elementem zycia jest zycie w/g zasady "no attachment" czyli braku przywiazania, uzalezniania od ludzi, rzeczy itp.
    Pelnia zycia moze zyc tylko czlowiek wolny.
    A tymczasem wiele ludzi uzaleznia swoje zycie (szczescie) od innych ludzi, od posiadania rzeczy itp. to jest zycie w zawieszeniu, takie zawieszenie powoduje, ze czlowiek nigdy nie moze byc w pelni szczesliwy bo z czasem jest tak uzalezniony od gonienia za kolejna zdobycza, ze nie potrafi nigdy cieszyc sie tym co ma.
    Dobrze, juz koncze, bo ja moglabym tak bez konca na tematy tych nauk mnichow buddyjskich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisz. Czytam i od razu zażywam. Jak lekarstwo.

      Usuń
    2. muszę wiele przemyśleć i koniecznie !!!przejść na buddyzm

      Usuń
    3. Na Y tube sa przetlumaczone na polski wyklady mnicha Ajahn Brahm polecam.Pojutrze bedzie 3 tygodnie jak uwolnilam sie od 2 przyjazni 20 i 22 letniej .O dziwo nie brak mi ich nie tesknie

      Usuń
    4. Też słucham Ajahn Brahma. Uwielbiam.

      Usuń
  4. jednostronne uczucia nie wnoszą zbyt wiele. i chociaż palce będziesz miała najmocniejsze, to efekt nie będzie nawet zbliżony do tego, czego oczekujesz. puść śmiało - a nuż wróci, gdy się odbije od ściany?

    OdpowiedzUsuń
  5. Puść, niech leci... też się uczyłam tej czynności. uściski i tylko dobrych dni :*

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":