czwartek, 25 października 2018

sprawy

Obserwuję pożegnania.
Pożegnania pod szkołą.
Z samochodu wyskakuje rano tornister przyczepiony do pleców młodego człowieka, a za tą parą od strony kierowcy podąża pożegnalny okrzyk:
"Pamiętaj, nie zgub klucza!"
"Załóż kurtkę przed długą przerwą!"
"Tylko zjedz cały obiad!"
"Powtórz sobie jeszcze wszystko przed sprawdzianem!"
"Bądź grzeczny!"
"Po lekcjach czekaj w świetlicy!"
"Pamiętaj o kółku szachowym!"
"Zgłaszaj się na historii!"

Jak dziwne są sprawy, które rodzice uważają za najważniejsze...

14 komentarzy:

  1. Niby to normalne i takie "niewinne" ale jednak smutne... bo gdyby cos to wtedy brakuje tego ostatniego "kocham Cie".
    Rozmawialam kiedys z bratem przez Skypa i zadzwonil moj Junior telefonicznie, wiec na chwile przerwalam i pogadalam z Juniorem, zakonczylismy szybko obustronnym "I love you" Wrocilam do Skypa a moj brat zdziwiony mowi "to musicie sobie mowic, ze sie kochacie" "nie musimy ale lubimy i uwazamy, ze to potrzebne" "ja tam moim doroslym dzieciom nie mowie" "ty to nikomu nie mowisz ani doroslym dzieciom, ani pewnie wnukom, zonie tez nie" a on na to "bo i po co przeciez wiedza" "no wlasnie a ja to tak bardzo lubie gadac, ze mowie nawet jak wiedza".
    Nigdy nie zapomne, ze bylam jedyna osoba, ktora powiedziala mojemu Tacie przed smiercia, ze go kocham. A stalo sie tak tylko dlatego, ze wlasnie wyjezdzalam z Polski na stale na dokladnie 3 miesiace przed jego smiercia.
    Mnie tam nie bylo jak umieral, oni byli, ale jedyne "kocham cie" jakie uslyszal w ostatnich miesiacach jego zycia bylo moje....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy kogoś ostatni raz...

      Usuń
    2. Nadużywanie pewnych,ważnych słów sprawia,że się dewaluują.Raczej czyny niż słowa się liczą w życiu.Ja nie zostawiłabym umierającego rodzica,choć nie mówiłabym na pewno "na okrągło",że go kocham.Bo w takiej sytuacji,to byłyby puste słowa..
      poadrawiam,
      Asia

      Usuń
  2. a buzi buzi? Nic takiego? Kocham Cię? Nie? Ja tak dostaję codziennie :P

    OdpowiedzUsuń
  3. To pewnie tez przekaz uczuć. Tylko że dzieci potrzebują konkretnych i jasnych komunikatów. Dosłownych, nie zakamuflowanych.

    OdpowiedzUsuń
  4. one są potrzebne z nich składa się życie tego małego człowieka a wynikają z dbałości, miłości i troski...nie wszyscy potrafią używać wielkich słów, albo nie chcą :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moze mówia zanim otworza drzwi z auta, albo w domu, nie skreslaj ich tak od razu :)
    Choc pewnie nie wszyscy, wiadomo. Ja tam zawsze mówilam i dalej mówie, a jak sie zdarzy ze zapomne, to sa pretensje :)
    (mimo absolutnie nie szkolnego juz wieku) (i co mnie zarazem dziwi i cieszy)

    OdpowiedzUsuń
  6. i pewnie jeszcze im się wydaje, że ten biegnący tornister to wszystko zapamiętał ...

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":