poniedziałek, 13 sierpnia 2018

siuup!

Obserwuję, które rzeczy mnie unieszczęśliwiają i te wyrzucam.
Wielki worek na śmieci i fiuuu!
Co za radość! Sprzęty kuchenne, których nigdy nie używam, bo kuchnia nie jest moim żywiołem. Prostownica do włosów, suszarka robiąca loki - siuup! Nie ma! I tak nie używam, a tylko patrzenie na nie powiększało mi szparę w duszy.
Eleganckie buty na wysokich obcasach - hej hop! i nie ma. Nie ma też myślenia, że czasem wypada. Już nie wypada. Nie ma.

Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie unieszczęśliwia. To facebook. Starsza córka mówi, że mogę założyć coś, co jest stroną zawodową, a zlikwidować prywatną i wtedy będzie więcej szczęścia. Dojrzewam. Wielki worek już czeka, żeby tego całego facebooka siuuu! wyrzucić ze mnie i zostawić miejsce, które natychmiast zarośnie lepszymi sprawami.

15 komentarzy:

  1. o tak ... fejs to jest dziura bez dna. O ile więcej wolnego czasu ma się nie istniejąc w sieci :) sama nie mam na to odwagi bo o wielu rzeczach się stamtąd dowiaduję i nie chcę tak całkiem nie istnieć. Ale ja dojrzałam do tego, że blokuję obserwowanie pierdół wrzucanych przez znajomych i generalnie oglądam to co chcę i śmieci ignoruję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też poblokowałam te osoby, które wrzucają zdjęcia talerzy z klopsem albo podobne bzdury. Ale i tak myślę, że facebook zabiera mi więcej czasu niż jest tego wart.

      Usuń
  2. Nie założyłam konta, wiem, że wiele mnie omija, ale z drugiej strony nie muszę niczego wyrzucać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co mnie cieszy na facebooku to to, że należę do dwóch lokalnych grup, w których ludzie oferują sobie różne rzeczy. Już zdarzało mi się wieźć komuś coś na drugi koniec miasta. I to jest ogromna radość i wtedy jestem dumna, że mogę i chcę. Ale oglądanie autoreklamy w rodzaju "ach, jak cudownie wyglądam w tych szpilkach" mnie wykańcza...

      Usuń
  3. Mam konto, ale baaardzo rzadko zagladam, no i obserwuje niewiele osob, a znajomych mam tylko 10 sztuk, czyli wlasciwie mnie nie ma :)

    A ja chcialabym wyrzucic z pamieci pewien bardzo zly dla mnie czas, moze wiesz jak jakies woodoo odprawic, albo co? Do worka to nie wejdzie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Basiu, napisałam do Ciebie maila.

      Usuń
    3. Na mailu nicht nie man :(

      Usuń
    4. Nic - mialo byc, szajsfon poprawia po swojemu

      Usuń
    5. Mój mail kalinakwiatowa@gmail.com Napisz, proszę.

      Usuń
  4. unieszczęśliwiają? to chyba pralka, odkurzacz, żelazko...
    nieuszczęśliwiają - chyba tak byłoby czytelnie.
    ale może tylko mi się wydawało - na pohybel czarnym worom nieszczęścia!

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany, ja tez lubie pozbywac sie gratów :) Od razu sie czuje lzejsza i mniej ukorzeniona.

    OdpowiedzUsuń
  6. unieszczęślwia mnie zgoła co innego - spełnianie oczekiwań innych.
    to co wymieniłaś zajmuje mi miejsce. a fejsa używam dość swobodnie w sensie na luzie from tajm tu tajm głównie do kontaktu z ludzmi :-)mnie jakoś nie wciągnął nadmiernie co innego Netflix )))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Fejs nie jest taki zły, pod warunkiem, że trzymasz tam to, co lubisz i tych, których lubisz. Np trzymanie mnie na fb jest fajne, bo mam dużo głupich zdjęć zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
  8. och, fejsbuk traktuję z ogromnym przymrużeniem, więc nie ma możliwości, by mnie unieszczęśliwił. Dystans w tym przypadku jest dobrym rozwiązaniem. No i trzymam Lisa na fejsuniu, i świetnych ludzi, z którymi lubię mieć kontakt, więc to duży jego plus. Kiedyś lubiłam bardzo jeansowe ubrania, wywaliłam ogromny worek niedawno i poczułam ulgę, więc to fajne jest, wyrzucanie tego, co nie jest potrzebne...

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":