 |
| demotywatory |
Siedzę na tarasie domu w obcym mieście. Owinięta kołdrą, z komputerem na kolanach i kubkiem gorącej herbaty w ręce. Dookoła ciemności, takie jak mogą być tylko w obcym mieście. Nagle słyszę dziwny hałas. Na tle czarnego nieba widzę jeszcze czarniejszą sylwetkę, schodzącą po rynnie z dachu na mój taras. Zastanawiam się, czy lepiej uciekać, czy udawać, że jestem niewidzialna. Strach paraliżuje mnie tak bardzo, że okulary zsuwają mi się z nosa, co delikatnie poprawia ostrość widzenia na odległość.
I wtedy czarna sylwetka ląduje na moim tarasie. Na czterech łapach. Nawet nie odwraca swojego ogromnego cielska w moją stronę. Nie zaszczyca mnie spojrzeniem kocich oczu. Idzie dalej. Prawdopodobnie wykonuje swój cowieczorny obchód okolicy.
Teraz czekam na hałas, który zrobi wracając z polowania. Sądząc po rozmiarach, był to tygrys szablozębny. Lub inny jakiś. Z kotowatych.
masz tarasy w obcych miastach? i to takie godne kołder i herbaty?
OdpowiedzUsuńdotknąłem zazdrości czytając...
Myślę, że można tu powołać się na odwieczny konflikt "mieć" i "być".
UsuńNapisałeś "masz tarasy". Moje poczucie sprawiedliwości twierdzi, że lepiej charakter całej sytuacji oddaje "jesteś na tarasie".
Chociaż nie ukrywam, że chętnie dokonałabym zamiany na "mieć" ;-)
Nie wiem dlaczego wpisałam ten komentarz za komentarzem Diabła. Freud by się przydał ;-)
rozumiem - być w obcym mieście i mieć taras - lub odwrotnie - ale to już wyższa liga...
UsuńWyższa byłaby, gdyby taras był na wyższym piętrze ;-)
Usuńmyślałem raczej o opcji: być na tarasie i mieć obce miasto
UsuńTeraz powinno się okazać, że zwrot "być na tarasie" oznacza w slangu młodzieżowym coś, czego akurat wczoraj bardzo nie robiłam ;-)
Usuńw kategorii "młodzież", potraktowany byłbym już chyba tylko w ZSMP, ale ta instytucja zapewne nie istnieje już ze trzydzieści lat...
Usuńale - przyznaję - nieźle brzmi - niepokojąco i młodzieżowo.
Miejmy nadzieje, ze polowanie mu sie uda i bedzie wracal syty!!!
OdpowiedzUsuńNie doczekałam powrotu... To znaczy, bez paniki - zasnęłam, nie żebym od razu została pożarta ;-)
Usuńufffff...!!! ;)))
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy jest to pociechą dla Ciebie, ale pomyśl, jak on się wystraszył Ciebie w tej kołdrze jak duch!
OdpowiedzUsuńNie widział mnie! Słowo honoru, że mnie nie widział. Wstrzymałam czynności życiowe, pohamowałam krążenie krwi i obniżyłam temperaturę ciała do temperatury otoczenia! Taka była przestraszona ;-)
Usuń))))) owszem kotowaty))) poznaję )))))
OdpowiedzUsuńmam obycie, bo obcuję z takimi od zawsze))))i wiem co robią)))
Też masz wrażenie, że on jakiś taki... zbyt bezpośredni jest? ;-)
UsuńWpis bardzo w moim typie ;-). Miauuu!
OdpowiedzUsuńA dziś rano, gdy wychodziłam z budynku, jego młodszy brat bliźniak przemknął mi między nogami i wbiegł po schodach na piętro. czyli nieprawdą jest, że szablozębne wymarły! ;-)
UsuńUmarlabym ze strachu, ja sie nawet Wspanialego boje w ciemnosciach:)))
OdpowiedzUsuńHa! też umarłam! ;-)
Usuńja Cię ... co Ty masz za okulary ??? lepiej nie polecaj tego optyka :D
OdpowiedzUsuńMyślisz, że moje denka od butelek wsadzone w oprawki od okularów spawacza nieco zniekształcają obraz? To by wyjaśniało kilka kwestii... ;-)
Usuńciekawą masz definicję słowa "nieco" :DDDDDDDDDDDD
UsuńHahaha!
UsuńA może wiewiórkowaty? Z owatych łażących po dachach znam jeszcze łasicowate (vide kuna). Te to dopiero rozrabiają...
OdpowiedzUsuńWiewiórka-gigant? Możliwe. Bardzo możliwe. ;-)
UsuńNocna, wielulka odmiana nocna. ;-)
UsuńPodgatunek drapieżny 😊
UsuńLubię takie czarne klimaty, szczególnie w kołdrze i z winem. Kot widać przywykł do gości na tarasie, to dobrze. :P
OdpowiedzUsuńMałgosiu, czy mogłabyś pociągnąć temat? Lubisz takie klimaty pod kołdrą i z winem? Hm... ;-)
UsuńZeszlabym :(((( Serio
OdpowiedzUsuńJa też! Teraz leżę i czekam na pochówek ;-)
Usuń