poniedziałek, 16 kwietnia 2018

jakiś

demotywatory
     Siedzę na tarasie domu w obcym mieście. Owinięta kołdrą, z komputerem na kolanach i kubkiem gorącej herbaty w ręce. Dookoła ciemności, takie jak mogą być tylko w obcym mieście. Nagle słyszę dziwny hałas. Na tle czarnego nieba widzę jeszcze czarniejszą sylwetkę, schodzącą po rynnie z dachu na mój taras. Zastanawiam się, czy lepiej uciekać, czy udawać, że jestem niewidzialna. Strach paraliżuje mnie tak bardzo, że okulary zsuwają mi się z nosa, co delikatnie poprawia ostrość widzenia na odległość.
     I wtedy czarna sylwetka ląduje na moim tarasie. Na czterech łapach. Nawet nie odwraca swojego ogromnego cielska w moją stronę. Nie zaszczyca mnie spojrzeniem kocich oczu. Idzie dalej. Prawdopodobnie wykonuje swój cowieczorny obchód okolicy.
     Teraz czekam na hałas, który zrobi wracając z polowania. Sądząc po rozmiarach, był to tygrys szablozębny. Lub inny jakiś. Z kotowatych.

31 komentarzy:

  1. masz tarasy w obcych miastach? i to takie godne kołder i herbaty?
    dotknąłem zazdrości czytając...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że można tu powołać się na odwieczny konflikt "mieć" i "być".
      Napisałeś "masz tarasy". Moje poczucie sprawiedliwości twierdzi, że lepiej charakter całej sytuacji oddaje "jesteś na tarasie".
      Chociaż nie ukrywam, że chętnie dokonałabym zamiany na "mieć" ;-)


      Nie wiem dlaczego wpisałam ten komentarz za komentarzem Diabła. Freud by się przydał ;-)

      Usuń
    2. rozumiem - być w obcym mieście i mieć taras - lub odwrotnie - ale to już wyższa liga...

      Usuń
    3. Wyższa byłaby, gdyby taras był na wyższym piętrze ;-)

      Usuń
    4. myślałem raczej o opcji: być na tarasie i mieć obce miasto

      Usuń
    5. Teraz powinno się okazać, że zwrot "być na tarasie" oznacza w slangu młodzieżowym coś, czego akurat wczoraj bardzo nie robiłam ;-)

      Usuń
    6. w kategorii "młodzież", potraktowany byłbym już chyba tylko w ZSMP, ale ta instytucja zapewne nie istnieje już ze trzydzieści lat...
      ale - przyznaję - nieźle brzmi - niepokojąco i młodzieżowo.

      Usuń
  2. Miejmy nadzieje, ze polowanie mu sie uda i bedzie wracal syty!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie doczekałam powrotu... To znaczy, bez paniki - zasnęłam, nie żebym od razu została pożarta ;-)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, czy jest to pociechą dla Ciebie, ale pomyśl, jak on się wystraszył Ciebie w tej kołdrze jak duch!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widział mnie! Słowo honoru, że mnie nie widział. Wstrzymałam czynności życiowe, pohamowałam krążenie krwi i obniżyłam temperaturę ciała do temperatury otoczenia! Taka była przestraszona ;-)

      Usuń
  5. ))))) owszem kotowaty))) poznaję )))))
    mam obycie, bo obcuję z takimi od zawsze))))i wiem co robią)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też masz wrażenie, że on jakiś taki... zbyt bezpośredni jest? ;-)

      Usuń
  6. Wpis bardzo w moim typie ;-). Miauuu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziś rano, gdy wychodziłam z budynku, jego młodszy brat bliźniak przemknął mi między nogami i wbiegł po schodach na piętro. czyli nieprawdą jest, że szablozębne wymarły! ;-)

      Usuń
  7. Umarlabym ze strachu, ja sie nawet Wspanialego boje w ciemnosciach:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. ja Cię ... co Ty masz za okulary ??? lepiej nie polecaj tego optyka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że moje denka od butelek wsadzone w oprawki od okularów spawacza nieco zniekształcają obraz? To by wyjaśniało kilka kwestii... ;-)

      Usuń
    2. ciekawą masz definicję słowa "nieco" :DDDDDDDDDDDD

      Usuń
  9. A może wiewiórkowaty? Z owatych łażących po dachach znam jeszcze łasicowate (vide kuna). Te to dopiero rozrabiają...

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię takie czarne klimaty, szczególnie w kołdrze i z winem. Kot widać przywykł do gości na tarasie, to dobrze. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, czy mogłabyś pociągnąć temat? Lubisz takie klimaty pod kołdrą i z winem? Hm... ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":