Zastanawiam się, czy każdy ma w sobie miejsce, w którym składa stare przyjaźnie.
Takie, które odeszły z różnych powodów, zostały zasztyletowane w strasznej wojnie, albo same umarły, nie wiedzieć czemu...
I co się z nimi robi?
Składa kwiaty i zapala świeczki?
Udaje się, że ich nigdy nie było?
Od czasu do czasu podejmuje się jakąś akcję reanimacyjną? Resuscytacja trupa sprzed dekady? Spotkanie, uścisk, ach jak miło?
sądzę, że ważnych ludzi przechowuje się w pamięci i wspomina przy rozmaitych okazjach. świeczki, to na urodzinowym torcie, a kwiaty są zbyt demonstracyjne.
OdpowiedzUsuńTych żyjących też?
Usuńa pewnie. ponoć stara miłość nie rdzewieje. stare przyjaźnie są równie cenne. nawet, kiedy straciły na aktualności. z żywymi jest szansa na kolejny przypływ - wg mnie ludzie spotykają się w życiu dwa razy - pilnuj, żebyś za drugim nie musiała się wstydzić.
UsuńZa drugim razem to są już inni ludzie. Zmieniamy się bezustannie.
Usuńwskrzeszanie takiego trupa nie ma sensu. Miło powspominać ale jak coś umarło nie ma co na siłę tego reanimować. Próbowałam z kilkoma takimi denatami ale to się nigdy nie udaje.
OdpowiedzUsuńTrzeba szukać innych kolejnych. Ja myślę sobie, że za bardzo się w życiu zmieniamy, nabieramy innego doświadczenia życiowego na podstawie tego co nas spotyka i zwyczajnie z niektórymi ludźmi zaczyna nam być nie po drodze mimo, że kiedyś myśleliśmy jak oni.
A żal? Co z czymś takim jak żal?
Usuńniektórych żal innych nie. Mnie najbardziej żal mojej najlepszej przyjaciółki bo zmarła i nikt jej nie zastąpi. Ale innych już nie żal. Kilka próbowałam wskrzeszać bez sensu więc zrozumiałam, że to się nie udaje. Trzeba przeboleć i nie żałować tylko się cieszyć, że były.
UsuńJa mam w zasadzie inny problem. Chciałabym się przyjaźnić z ludźmi którzy nie czują takiej potrzeby względem mnie a z kolei do mnie lgną tacy z jakimi ja nie chcę być zbyt blisko. Konflikt interesów. Nie mogę trafić :)
Słowo "interes" nie lubi słowa "przyjaźń". Taką mam nadzieję.
Usuńnie w sensie interesu, że lgnę ja lub oni jak mamy w tym interes :)) tylko jakoś tak nie mogę się zgrać. Ci co do mnie ciągną mnie wnerwiają a z kolei ja zamęczam swoim słowotokiem tych których chciałabym mieć częściej dostępnych no i kiszka.
UsuńRozumiem.
UsuńMyślę że z przyjaźnią jrst jak z miłością. Czasem od pierwszego spojrzenia, czasem po latach, czasem nigdy...
Mam chyba troche specyficzne i niekonwencjonalne podejscie do przyjazni i znajomosci. Po prostu uwazam, ze kazda z nich ma jakis cel, jakas role do odegrania w naszym zyciu. Jak cel/rola zostaja spelnione to przyjazn/znajomosc gzies zanika/rozchodzi sie po kosciach.. i taka jest kolej rzeczy, tak jest dobrze. Zachowuje mile wspomnienia i wdziecznosc, ze ten ktos kiedys byl w moim zyciu i to wszystko.
OdpowiedzUsuńW miejsce takich "minionych" przyjazni przychodza nowe i te tez kiedys byc moze odejda, lub przetrwaja...
Zycie jest jak rzeka... plynac cos zostawia przy brzegu cos inne zabiera i tak sobie plynie ta nasza rzeka zycia.
Nie moge zakonczyc, zeby znow nie napisac, ze zgadzam sie z Polly:))) Ten proces zmian to dojrzewanie, bo dojrzewamy cale zycie mimo wieku i tak sie wlasnie dzieje, ze w procesie dojrzewania zmieniaja sie nasze poglady a co za tym idzie czesto juz nie ma wspolnego jezyka z niektorymi ludzmi.
Stardust zaczynam myśleć że jesteśmy jakimiś siostrami syjamskimi czy coś ... :D
UsuńA jak zostawiasz, to nie tęsknisz?
UsuńKalino, tesknota jeszcze nikomu w niczym nie pomogla. Jesli zostawiam to znaczy, ze z jakichs powodow podjelam taka decyzje, swiadoma decyzje, a wiec juz nie ma miejsca na tesknote. Jest miejsce na wspomnienia ale nie na tesknote.
UsuńZostawilam caly kraj i nie tesknie, zreszta wlasnie dwie ostatnie notki u mnie sa na ten temat, gdybys miala chec i czas.
Polly tez odnosze takie wrazenie bardzo czesto i jest to niezwykle mile uczucie.
Usuńi właśnie dlatego Stardust napisałam do Ciebie maila ;)
UsuńJuz lece do skrzynki:))))))))))))
UsuńJa zostawiam i idę dalej. Nóż wbity mi w plecy staram się wyjąć, oczyścić i schować. Może mi się do czegoś jeszcze przyda. Jeśli przyjaźń nie była sukcesem, niech chociaż będzie nauką.
OdpowiedzUsuńA co z nożem, który to Ty wbiłaś? Wyciagasz i zabierasz, czy zostaeiasz bez słowa?
UsuńCelowo nikomu nie zostawiłam noża w plecach. A jak kogoś nieumyślnie skaleczyłam, to prosić o oddanie narzędzia byłoby bezczelnością. Mam dużo wad, ale nie jestem bezczelna.
Usuńożywają, gdy przeglądam zdjęcia )))a właśnie jestem na takim etapie...
OdpowiedzUsuńwspomnienia ożywają, bo przyjaźni zaprzeszłych reanimować nie można.
z czasem zaczynam być przekonana, że nie jesteśmy zdolni do długofalowych przyjaźni. i dobrze. człowiek się zmienia i zmieniają się przyjaźnie.
Z jednej strony: naturalnie. Nie ma nic wiecznego.
UsuńZ drugiej strony: ale jak to?! Walczyć, walczyć!
Trzebaby najpierw zdefiniowac, co to jest przyjazn... to musialby byc ktos, znajacy mnie od podszewki i rozumiejacy, bedacy na zawolanie dla podzielenia se radoscia lub smutkem i nie majacy zlych cech :)
OdpowiedzUsuńNie ma takich ludzi, na kazdym przyjacielu mozna sie kiedys zawiesc, co oznacza, ze nie byl przyjacielem :)
Gleboka filozofia naszla mnie dzisiaj - no bo tak rozumujac, ja nie mam przyjaciol...
Ech, myślę że sami nie znamy się od podszewki, a co dopiero kogoś... Tak pędzimy, że nie mamy czasu ze sobą pogadać jak z człowiekiem, więc jak mamy umieć z kimś innym...
UsuńPrzyjaźń to dla mnie ciut więcej. Mam, pielęgnuję, nie nadużywam, często wietrzę i szanuję- już jakieś 35 lat. Znajomości - przychodzą i odchodzą. Jeśli coś się kończy, to znaczy, że strumyk się wyczerpał. Staram się pamiętać to co było dobre i nie zawierać znajomości zbyt pochopnie, bo ja miĘTka jestem i nie potrafię powiedzieć - i to by było na tyle!Kończę często jako czasoumilacz, bo moim pragnieniem jest zapewnić kazdemu dobre samopoczucie. A to jest strasznie męczące...
OdpowiedzUsuń... i frustrujące.
UsuńPrawdziwa przyjaźń nie umiera - wyjeżdża, nie pisze, nie dzwoni nawet latami, ale po powrocie jest tak jak kiedyś. Wspólne tematy, cisza bez skrępowania, ręka zawsze gotowa do podania.
OdpowiedzUsuńZnajomości się kończą, przyjaźń nie.
O właśnie Bo, tak samo myślę o przyjaźni, która jest w drodze, ale wróci, o tej pamiętam i w sobie pielęgnuję. Kisses dziewczyny
UsuńWymagająca definicja...
UsuńPrzyjaźnie, które umierają nie były przyjaźniami i nie ma do czego wracać. Także ten, zdrówko :*
OdpowiedzUsuńMyślisz, że są wieczne?
UsuńNie wiem, zawsze kiedy tak myślę o kimś, to zaraz, bęc i po wszystkim. Aż strach pomyśleć...
UsuńA ja mam dwie-trzy takie przyjaźnie, które odeszły i za którymi tęsknię jak diabli - gdyby tylko zechciały wrócić, to przyjmę je z radością. Może im było ze mną nie po drodze ? Może jeszcze kiedyś nasze drogi przetną się, jak te dwie równoległe , co to ponoć w nieskończoności mogą się spotkać ? Mam też takie trwające od wielu lat i- mimo dzielących nas kilometrów i doświadczeń życiowych- nadal są żywotne .
OdpowiedzUsuńMoje przyjaźnie są jak sinusoidy. Górki, dołki, bliżej, dalej ale więź trwa.
UsuńWłaśnie sobie zdałam spawę, że chyba nie mam przyjaciół. Kto to w ogóle przyjaciel? Kogo się tak nazywa - mamę, kótra mi zawsze pomoże, mogę na nia liczyć, ale nie zwierzam jej się i ona w sumie mało o mnie wie i wielu rzeczy nie toleruje. Mąż - który jak wierny kompan trwa, ale czy to nie jest miłość właśnie?..w sumie mogę go też nazwać przyjacielem, ale nie wiem czy ja jestem dla niego dobrą przyjaciółką, kobietą której może ufać..ech. Kogo nazwać przyjacielem?
OdpowiedzUsuń