czwartek, 16 czerwca 2016

nieoczekiwanym

- O dziewiątej wieczorem położyłam się na chwileczkę w łóżku obok młodszej córki, żeby porozmawiać o mijającym dniu. O piątej rano zaskoczona otworzyłam oczy. Spałam w pełnym rynsztunku, z makijażem, wciśnięta gdzieś w kąt łóżka, pod kapą, bez poduszki. Już bardzo dawno nie zdarzyło mi się obudzić w zupełnie nieoczekiwanym miejscu...
- Brzmi nieźle, ale jednak to nie to!

12 komentarzy:

  1. Obudzić się w makijażu to już przyczynek do upadku reputacji. Zwłaszcza cery.

    Pokątnik pościelowy - się nazywa ta figura ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawniej częściej stosowałam tę figurę... Kiedyś obudziłam się w marynarce i spódnicy. A tylko usiadłam na brzegu łóżeczka, żeby ostatniego całuska dać...

      Usuń
  2. w makijażu to straszne !! ))))) kij tam, że w pełnym rynsztunku, już tylko gorzej może być, że się budzę z tą charakterystyczną suchością w gardle ;-DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że teraz tusze do rzęs są już takie, że się człowiek budzi bez charakterystycznej pandy na twarzy...

      Usuń
  3. Bywało, bywało, ale już dzieci wyrosły i lipa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na fotelu? A w pociągu? Nie zdarza się? ;-)

      Usuń
    2. Ale to nie to samo, co w łóżku dziecięcym. Teraz, to wstaję otrzepuję kieckę i idę dalej, jak gdyby nigdy nic, tylko czasem odgnioty na twarzy zdradzają, co zaszło.

      Usuń
  4. Bywa, oj bywa... Mówię wtedy, że zasypiam w zbroi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po obudzeniu czułam się, jakby to istotnie była zbroja ;-)

      Usuń
  5. całe szczęście, że bez poduszki bo Twoja "druga" twarz by na niej cała została skoro się nie umyłaś ;D

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":