- O dziewiątej wieczorem położyłam się na chwileczkę w łóżku obok młodszej córki, żeby porozmawiać o mijającym dniu. O piątej rano zaskoczona otworzyłam oczy. Spałam w pełnym rynsztunku, z makijażem, wciśnięta gdzieś w kąt łóżka, pod kapą, bez poduszki. Już bardzo dawno nie zdarzyło mi się obudzić w zupełnie nieoczekiwanym miejscu...- Brzmi nieźle, ale jednak to nie to!
Obudzić się w makijażu to już przyczynek do upadku reputacji. Zwłaszcza cery.
OdpowiedzUsuńPokątnik pościelowy - się nazywa ta figura ;)
Dawniej częściej stosowałam tę figurę... Kiedyś obudziłam się w marynarce i spódnicy. A tylko usiadłam na brzegu łóżeczka, żeby ostatniego całuska dać...
Usuńw makijażu to straszne !! ))))) kij tam, że w pełnym rynsztunku, już tylko gorzej może być, że się budzę z tą charakterystyczną suchością w gardle ;-DD
OdpowiedzUsuńDobrze, że teraz tusze do rzęs są już takie, że się człowiek budzi bez charakterystycznej pandy na twarzy...
UsuńBywało, bywało, ale już dzieci wyrosły i lipa...
OdpowiedzUsuńA na fotelu? A w pociągu? Nie zdarza się? ;-)
UsuńAle to nie to samo, co w łóżku dziecięcym. Teraz, to wstaję otrzepuję kieckę i idę dalej, jak gdyby nigdy nic, tylko czasem odgnioty na twarzy zdradzają, co zaszło.
UsuńBywa, oj bywa... Mówię wtedy, że zasypiam w zbroi.
OdpowiedzUsuńPo obudzeniu czułam się, jakby to istotnie była zbroja ;-)
Usuńcałe szczęście, że bez poduszki bo Twoja "druga" twarz by na niej cała została skoro się nie umyłaś ;D
OdpowiedzUsuńCałun... ;-)
Usuńjup całun Kaliński ...
Usuń