- Moja przyjaciółka poprosiła trzy swoje znajome o pomoc w zorganizowaniu gigantycznej imprezy. Chodziło o przygotowanie i wydawanie posiłków, serwowanie ich do stołu i sprzątnięcie po imprezie. - Trzy obce kobiety miały pracować razem w kuchni? Hm... Ryzykowne przedsięwzięcie...
- I tu jest gwóźdź programu: trzeba ufać swoim przyjaciołom. Dobrała nas tak, że wszystkie trzy dogadałyśmy się idealnie. Rewelacyjnie dzieliłyśmy się pracą, ustalałyśmy co i kiedy robić, słuchałyśmy swoich rad, konsultowałyśmy się ze sobą, wykorzystywałyśmy wzajemnie swoją intuicję. Po wszystkim byłyśmy bardzo zmęczone, ale spędziłyśmy przemiły dzień. Okazało się, że wiele nas łączy; rozmawiałyśmy o ważnych i poważnych sprawach, jednocześnie gotując ziemniaki, przekładając surówki na półmiski i ukrywając własny brak fachowości.
- A goście też byli zadowoleni?
- Skumulowana energia kucharek rozlała po wszystkich... Impreza była przednia.
:) to zostawię tylko nutkę https://www.youtube.com/watch?v=7goEUHog0Z8
OdpowiedzUsuńJa się tu już boję komentować. Zaraz się okaże, że byłam jedną z tych podkuchennych...
OdpowiedzUsuńPandeMonia, tak czułam, że to byłaś Ty! A jadłaś wczoraj coś pysznego? ;-)
UsuńNo, te ziemniaki...
Usuńoho czyżby domowa Komunia ?? :)
OdpowiedzUsuńTak. Przedsmak wesela ;-)
Usuńna Komunię bym mogła pomagać ale wesele to już hard core ;D
Usuń