- Jest jedna rzecz, której zazdroszczę Eskimosom.- Inuitom. Już się nie mówi 'Eskimosi', bo to jest dla nich przykre.
- Obojętnie, jak ich nazwę, to i tak im zazdroszczę. Naturalnie nie zazdroszczę im tego cholernego śniegu, tych mrozów, które powodują zamarzanie śluzówki nosa, tego wiatru, który wciska się do pęcherzyków płucnych, uniemożliwiając oddychanie i nie zazdroszczę im braku całodobowej apteki w zasięgu wzroku. Zazdroszczę im tego, że gdziekolwiek jadą swoimi saniami z psim zaprzęgiem (romantyczna wizja!) czy skuterem śnieżnym (nowoczesna wizja) to mają gdzie zaparkować. Po prostu zatrzymują się, przekręcają kluczyk w stacyjce (albo mówią "siad!"), zaciągają hamulec i wysiadają. A u nas od podjęcia decyzji, że tu trzeba się zatrzymać, do momentu wysiadania z samochodu, mija jakieś 25 minut. Dwadzieścia pięć długich minut krążenia tymi samymi ulicami. I nikogo nie dziwi, że widzi cię piaty raz w ciągu kwadransa na tym samym skrzyżowaniu! Bo wszyscy tak jeżdżą i zazdroszczą gościowi, przed którym akurat zwolniło się miejsce: "Cwaniak! Głupi to ma szczęście!". I mija kolejne pięć minut. A ta część rodziny, która siedziała od strony krawężnika, już zdążyła wysiąść na jakimś skrzyżowaniu, a druga część rodziny, ta co siedzi od strony środka ulicy, już się przesunęła na drugą stronę samochodu i tylko czeka aż zwolnisz, żeby też wyskoczyć. "Mamo, będziesz tak jeździć w kółko? To my tu na ciebie poczekamy jak już wszystko załatwimy!"
- Gdzie próbowałaś zaparkować?
- Pod budynkiem NFZ.
- A, tam... To tłumaczy Inuitów...
No w zasadzie tak. I w ogóle maja tam mniejszy ruch niz u nas, jak sadze. Wiec zadnych "glupich krów" na ulicy, zadnych idiotów i niedzielnych kierowców (saneczkowców?) sygnalizacji swietlnej, staruszek na pasach, upierdliwych strazników miejskich i policjantów skrytych za radarkiem :)
OdpowiedzUsuńAle jednak - JEDNAK - ten snieg, i focza watroba na sniadanie...
Focza wątroba na ciepło (jeszcze ciepło...) też działa na moją wyobraźnię ;-)
UsuńWłaśnie z powodu parkowania do centrum przybywam komunikacją miejską :)
OdpowiedzUsuńChyba to jest jedyne rozwiązanie... Będzie i szybciej (dojazd plus znalezienie miejsca parkingowego), i taniej (benzyna plus parkometr)...
Usuńco tam parkowanie przed NFZ-tem u mnie jest codziennie 25 minut poszukiwania miejsca parkingowego pod domem. Mieszkamy na osiedlu z lat 70-tych bez garaży. Oczywiście za czasów Pana Gierka i Gomułki nikt nie przewidział, że w 2016 roku statystycznie 10% mieszkańców nie będzie miało w ogóle samochodu a pozostałe 90% będzie miało albo dwa prywatne albo prywatny i służbowy. Mieszkamy tu 5 lat. Pierwsze dwa lata udawało nam się zaparkować po pracy samochód pod blokiem. Potem coś się stało i zaczęło miejsc brakować więc parkowaliśmy w okolicy bloku ale tak obok i 5 minut od klatki. Teraz od ponad roku cieszymy się, że 2 przecznice dalej mamy US który pracuje do 16.00 i jak mąż wraca z pracy o 16.30 to może na ich parkingu zaparkować bo w okolicy osiedla nie tylko bloku to już nie ma szans. Co gorsza ta sytuacja idzie dalej czyli pod US miejsca jeszcze są ale już coraz dalej i coraz mniej ... za kolejny rok będzie dojeżdżam autobusem na osiedle po odstawieniu auta w jakiejś okolicznej wsi na poboczu drogi ...
OdpowiedzUsuńHulajnoga albo składany rower w bagażniku staną się koniecznością ;-)
Usuńalbo turbo rolki !
UsuńKiedyś widziałam narty biegowe na rolkach... Gdyby je przypiąć do normalnych butów... Dajmy na to, do szpilek... ;-)
Usuńgdyby odpowiednio przyczepić szpilki do biegówek to obcas mógłby równocześnie służyć za hamulec ... kurcze może to opatentujemy ??? ;D
UsuńMama mojej koleżanki zawsze chodziła na sanki z dziećmi w butach na obcasach. Właśnie z powodu, o którym piszesz! Hamulce! Najważniejsze są dobre hamulce!
Usuńhamulce zawsze świetna sprawa i rolkowe i rowerowe i nawet te ludzkie ... nerwowe :D
Usuń