piątek, 13 maja 2016

konkrety

- Dostałam od kolegi coś, co on nazwał grzybkiem tybetańskim. Ma on (grzybek, nie kolega!) niezwykłe właściwości ogólne i szczególne. Należy go umieścić w zwykłym, nieuhatym mleku. Grzybek ten sprawi, że z mleka zrobi się jogurt tak zdrowy, że aż zęby mleczne odrastają.
- Jakieś konkrety?
- Kilka... Po pierwsze: codziennie zapominam kupić zwykłe, świeże mleko. Muszę jechać wieczorem drugi raz do sklepu, a to boli. Po drugie: grzybek rozmnaża się w takim tempie, że zaczynam się obawiać, czy nie jest on ucieleśnieniem jakiejś obcej cywilizacji, która poprzez jogurt pokusiła się o przejęcie kontroli nad naszym światem. Po trzecie: ten tybetański jogurt smakuje jak najzwyklejsze kwaśne mleko.
- Bo to jest kwaśne mleko!
- To po co ten grzybek?
- Żebyś miała motywację do kupowania zdrowego mleka!

12 komentarzy:

  1. ha ha ha w życiu nie słyszałam o grzybie z Tybetu ale jak Cię motywuje do zdrowego jadła to może i jakieś tam zbawienne wpływy ma ...

    No chyba że jednak zasiedlasz na nielegalu obcą cywilizacją naszą piękną ziemię ... to nie za dobrze by było ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz nabrałam wątpliwości, czy to jest grzybek tybetański... A może to się inaczej nazywało? Mam nadzieję, że pomoże mi na sklerozę ;-)

      Usuń
    2. może to jest grzybek halucynogenny ??? ten pomaga ponoć przypomnieć sobie nawet rzeczy które się nie wydarzyły !

      Usuń
    3. Brzmi interesująco... Jeśli to jest grzybek halucynogenny, to może on się wcale nie namnaża w takim tempie, tylko zaczął już działać na moją wyobraźnię? ;-)

      Usuń
    4. może nawet działa przez internet bo powiem Ci, że mi znacznie poziom głupawki wzrósł ... chyba się zaraziłam :D

      Usuń
    5. Polly! Dzięki! Czuję, że to będzie biznes życia! Zatrudnię Cię jako... Wolisz być od PR czy od HR?

      Usuń
    6. biorę obie posady ! dam radę :D

      Usuń
  2. I ja ten grzybek łykałam, ale emigrując, zostawiłam sąsiadom, ciekawe czy piją...

    OdpowiedzUsuń
  3. Och jej! Kiedyś go miałam! Robił mi pyszny kefir, ale potem jakoś obumarł i nie spotkałam nikogo zagrzybionego. Łe, a podzielisz się nim?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pandemonia, z ogromną radością! Serio! Mam kłopot, co z nim zrobić przez najbliższy tydzień i szukam dobrego domu, który mi grzybka przechowa. Jeśli mogłabym Ci go jutro podrzucić, to zdejmiesz mi ciężar z serca! Albo dzisiaj wieczorem!

      Usuń
  4. A ja myślałem, ze kwaśne mleko jest już niewykonalne, że istnieją tylko mleka z kartonika i mleka zepsute. A tu proszę, wystarczy się kopnąć do Tybetu po odpowiedni grzybek ...

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":