niedziela, 24 kwietnia 2016

wymierzenia

- Zgubiłam książkę. Z biblioteki. Nadchodzi nieuchronnie termin wymierzenia kary finansowej.
- Jaka to książka?
- Stasiuka coś.
- Nie, ja nie mam.
- A może jednak?
- Nie, na pewno to nie to. Ja mam tylko twoją "Noc. Słowiańsko-germańska tragifarsa medyczna" Stasiuka, nie mam "Coś".
- To jest właśnie to! Powiedziałam "coś", bo nie pamiętałam dokładnie tytułu.
- Ta dzisiejsza literatura... Człowiek się wszystkiego spodziewa...

14 komentarzy:

  1. Najważniejsze, że jest. Ostatnio znajoma zaczepiła mnie, że ma moją książkę i niedługo odda. A, że to już ze dwa lata, zapomniałam, więc pytam:
    - A co to za książka?
    - No ksiażka.
    - Ale tytuł?
    - No gruba taka.

    więc ci dzisiejsi czytelnicy...


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W czasach napierającej z każdej strony mody na "fit" gruba książka wydaje się być czymś niestosownym... ;-)

      Usuń
    2. Moze wreszcie naprawila ta chwiejaca sie szafke i ksiazka jej juz niepotrzebna ;)

      Usuń
    3. Pacz pani, ale mamy timing! :))))

      Usuń
    4. Z całą pewnością książka jest tańsza niż nowa noga do szafki. Zwłaszcza cudza książka... ;-)

      Usuń
    5. możliwe, na przeczytanych książkach postawiałam lampkę nocną :)

      Usuń
  2. Uff, ulżyło mi, że się znalazła. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukiwanie książki w domu przypomina poszukiwanie... książki w domu. Kto kiedykolwiek szukał, ten wie ;-)

      Usuń
  3. "Coś" to byłby wcale rozbudowany tytuł. Taki Jackson Pollock w już 1952 namalował obraz i nazwał go "Numer 11". A przecież sztuka musi się rozwijać, znaczy tytuł powinien być jeszcze skromniejszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba że dzieło nietęgie, to niech chociaż tytuł ma imponujący ;-)

      Usuń
  4. A ja jako dziecko czytałam książkę pt. "Coś". Nie pamiętam już kto ją napisał, na pewno nie King. Czytałam wszędzie i o każdej porze, tym razem u babci. Ciocia pyta: - Co czytasz, Monisiu? (albowiem do mnie w rodzinie wszyscy mówią Monisiu). A ja: -Coś!.
    Ciocia się trochę obraziła, a mnie palił wstyd, bo odpowiedź, chodź prawdziwa, stała się mimo woli niegrzeczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pięcioro dzieci obok nie siedziało? ;-)

      Usuń
    2. Może i siedziało, ale nie wzięło w obronę Moni... ;-)

      Usuń
  5. Zgubienie książki z biblioteki, zgubienie jakiejkolwiek książki, to wielkie przestępstwo! ;)

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":