- A pani jak się nazywa? Aha. To proszę czekać. A pani? Aha. Proszę też czekać. A pan? A pan na jakie badanie czeka? Głowy, tak? To proszę czekać. Proszę nie podchodzić do mnie, bo co pani sobie myśli? Pani myśli, że taka rejestracja to jest nic? A ja tu mam bardzo odpowiedzialną pracę i proszę czekać. A pani? Pani prywatnie, tak? Bardzo proszę. Niech pani od razu podejdzie. Nie, wyniki do odbioru dopiero za trzy tygodnie. Nie, proszę pani, ja nie do pani. Pani odbiera w poniedziałek, bo pani robi odpłatnie.
piątek, 29 kwietnia 2016
odpowiedzialną
- A pani jak się nazywa? Aha. To proszę czekać. A pani? Aha. Proszę też czekać. A pan? A pan na jakie badanie czeka? Głowy, tak? To proszę czekać. Proszę nie podchodzić do mnie, bo co pani sobie myśli? Pani myśli, że taka rejestracja to jest nic? A ja tu mam bardzo odpowiedzialną pracę i proszę czekać. A pani? Pani prywatnie, tak? Bardzo proszę. Niech pani od razu podejdzie. Nie, wyniki do odbioru dopiero za trzy tygodnie. Nie, proszę pani, ja nie do pani. Pani odbiera w poniedziałek, bo pani robi odpłatnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
To ja jestem ta z dużą ilością małych chaosów :)
OdpowiedzUsuńA ja- naprzemiennie ;-)
Usuńtylko nam się wydaje, że to chaos. Pani w rejestracji jest boginią porządku i świetnie się orientuje kto prywatnie bez kolejki a kto z NFZ przyszedł na badanie o kilka lat za wcześnie :P
OdpowiedzUsuńKilka lat za wcześnie... A po badaniu okazuje się, że kilka lat za późno...
Usuńa to już inna bajka. Niestety. Mój mąż ma 30 maja zabieg na kolano na który czekał z NFZ 2 lata i 8 miesięcy bo raczej nie uśmiechało nam się zapłacić za to prywatnie 10 tysiaków i to o ile nie będzie jakichś komplikacji ...
UsuńOby mu terminu nie zmienili. Miałam taką przygodę z usuwaniem migdałków. Załatwiłam zastępstwo w pracy, zorganizowałam opiekę nad dziećmi, a w szpitalu dowiedziałam się, że przekładają mi termin o tydzień. Myślałam, że się popłaczę. Na szczęście cudem jakaś kobieta ozdrowiała przedwcześnie i jednak mnie wzięli...
Usuńno i co ci mam napisać ))) że to prawda, cała prawda i święta prawda o służbie zdrowia, się zastanawiam czy w ogóle powinni nam jeszcze coś odciągać na służbe zdrowia przecież bulimy i tak prywatnie za ginekologa, za dentystę, za dodatkowe badania, a nawet za wyniki ... a tu podają do publicznej wiadomości, że najwięcej kasy pobierają z naszych danin na emerytury, renty, SŁUŻBĘ ZDROWIA i oświatę dokładnie w tej kolejności...
OdpowiedzUsuńByłam kiedyś na NFZ u dentysty. Zaproponowano mi ciemnoszare plomby, ale i tak tylko w niektórych zębach, bo NFZ nie refunduje leczenia wszystkich. A mnie, cholera jasna, wszystkie zęby wyrosły ;-)
UsuńO, tu tutaj mamy o stopien wyzej ;) - kasa chorych placi nam za cementowe plomby. A za takie z lepszego "czegos", co sie nie wykruszaja tak szybko, to trzeba sobie zaplacic samemu mniej wiecej 2/3 ceny.
UsuńNo to masz pełen luksus! Możesz się nawet od czasu do czasu szeroko uśmiechnąć ;-)
UsuńA na mnie pani w rejestracji strasznie ostatnio nakrzyczała, poczułam się jak przedszkolak.
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze rozumiem. Pani, którą opisałam, wystosowała pod moim adresem kilka karcących uwag... Taka malutka się stałam... O, taka malutka... ;-)
UsuńPolska, to dziki kraj. Tutaj, gdzie mieszkam, urzędnik za coś takiego leci fiuuu z pracy, z resztą wszyscy są mili, na początku zastanawiałam się, co jest z nimi nie tak, że są tacy otwarci, ta polska podejrzliwość, na szczęście już mi przeszło. Ale tu widać, że ludzie lubią ludzi, swoją pracę i każdy chce być pomocny... jakie to proste.
UsuńGdyby ta pani była miła dla pacjentów, pacjenci byliby dla niej milsi i pracowałoby się jej o wiele przyjemniej. Bardzo proste, a jednak bardzo trudne...
UsuńPanie w rejestracji (nie wszystkie, ale ja mam do takich szczęście), są ważniejsze od doktora ;).
OdpowiedzUsuńDawno nie korzystałam z usług pań rejestratorek i dzięki tej ostatniej przygodzie poczułam "powrót do przeszłości"... ;-)
Usuń