- Gdy byłam małą dziewczynką, spędziłam jakieś wakacje w Ciechocinku. Codziennie chodziłam wdychać aromat solanki z tężni i wkładałam w przepastne wówczas synapsy nerwowe wspomnienia z jakże cudownych wakacji z babcią. Jako dorosła osoba przejeżdżałam przez Ciechocinek ze znajomymi. "Do tężni, do tężni!" wykrzyczałam, widząc tablicę z nazwą miejscowości, i namówiłam znajomych na zwiedzanie tych sięgających nieba, gigantycznych, długich po horyzont, niewiarygodnie stromych budowli, z których woda ścieka jak z Niagary, a w ich wnętrzu można chodzić długimi, krętymi korytarzami, tak skomplikowanymi, że trzeba się trzymać kogoś za rękę, żeby się nie zgubić.- Będzie jakaś puenta?
- Nie rozumiem, dlaczego musieli te tężnie zmniejszyć, skrócić, wyprostować i pozbawić 90% wody, bo to przecież niemożliwe, żeby moja pamięć...
Nie. Niemozliwe.
OdpowiedzUsuńCmok! :-)
Usuńhaha, też mam kilka rozczarowań z dzieciństwa... molo w Sopocie chociażby, ech
OdpowiedzUsuńMoje drugie rozczarowanie to miejscowość w górach o nazwie Piastów. Byłam tam na kolonii jako dziecko. Wtedy Piastów miał rozmiary Manhatanu skrzyżowanego z Calgary. Niedawno przejeżdżaliśmy... Ach... I ten ośrodek kolonijny... Boże... Coś go wessało...! Był przecież wielopiętrowy!
UsuńNo i rzeka Bóbr, wielka jak morze, krystalicznie czysta woda, piaszczyste plaże, a teraz, to ściek... plaże? Kupa kamieni.
UsuńA, rzekę też mam we wspomnieniach! Niedawno się okazało, że to jakiś strumyk... A ja tam się czułam jak w Amazonce... ;-)
Usuń:) znam to uczucie :)
UsuńCiekawe, czy to działa całe życie, czy dotyczy tylko wspomnień z dzieciństwa...
UsuńNie wiem, czy przebijesz moje wspomnienie wodne. Jako trzylatek zostałem zaprowadzony do brodzika, gdzie woda sięgała do kostek. Trzylatka, oczywiście. W domu opowiedziałem, że pani nas topiła :)
OdpowiedzUsuńHa, ha, ha... Iw ten sposób odebrano Ci możliwość zostania mistrzem świata na 100 m stylem dowolnym ;-)
UsuńTo nie pamięć, to tylko ktoś wymył tężnie w za wysokiej temperaturze i się skurczyły. Na 100% ;).
OdpowiedzUsuńKatalino, Twoja dobroć nie zna granic! Oczywiście, że tak musiało być!
UsuńI dlatego nie powinno się wracać fizycznie do takich magicznych miejsc! Na każdym powinny być zasieki z drutu kolczastego i trupie czaszki, oryginalne.
OdpowiedzUsuńAlbo powinni dawać w pobliżu tych miejsc klapki na oczy... "Pani już widziała koziołki poznańskie? Polecamy klapki, osłaniające widok. Zaleca się słuchanie euforii turystów. Skutki patrzenia mogą być niebezpieczne..."
Usuń