- Wczoraj zapytałam dzieci na zajęciach, jakie ptaki przylatują zimą do karmników. Nie wiem jak w innych miastach, ale w Warszawie do karmników przylatują bociany, jaskółki i kury...
Wyobrażam, ale Warszawa dużym miastem być, więc i karmniki i dokarmiane ptaki na miarę ;-). Kury w karmnikach, choć faktycznie brzmi to również zabawnie, wcale mnie tak bardzo nie dziwią, bo one zwykle są dokarmiane, a wręcz karmione przez ludzi! Tylko nie bardzo pasują mi te kury w Warszawie, choć na pewno nawet i tam znajdą się tacy, co je hodują ;-). No, ale to co innego, niż kury samoistnie przylatujące do karmnika! Pewnie wyglądają jak te sowy w Harrym Potterze! Podoba mi się. Przenoszę się do Warszawy!
Może to pomysł na nową powieść? Kury roznoszące pocztę, przylatujące do karmników... Akcja toczyłaby się w mieście, które jakimś cudem zaczyna zamieniać się w wieś ;-)
Odpowiedź dzieci interesująca. Myślę, że wiem, dlaczego tam do karmników przylatują bociany i jaskółki, natomiast podziwiam kury i nie wiem, jak dają radę. Bociany i jaskółki to wiem - lądują na Okęciu samolotami z Kairu, a dalej to już mają blisko. Wracają po weekendzie tanimi liniami.
Pomimo Twojej przekonującej argumentacji i tak uważam, że dokarmianie bocianów stanowi większe wyzwanie... A importer mrożonych żabich udek na Mazowszu zbija fortunę! ;-)
Ha ha ha, Warszawa to jednak naprawdę wyjątkowe miasto... ;-).
OdpowiedzUsuńA wyobrażasz sobie rozmiar karmnika dla bociana? ;-)
UsuńWyobrażam, ale Warszawa dużym miastem być, więc i karmniki i dokarmiane ptaki na miarę ;-). Kury w karmnikach, choć faktycznie brzmi to również zabawnie, wcale mnie tak bardzo nie dziwią, bo one zwykle są dokarmiane, a wręcz karmione przez ludzi! Tylko nie bardzo pasują mi te kury w Warszawie, choć na pewno nawet i tam znajdą się tacy, co je hodują ;-). No, ale to co innego, niż kury samoistnie przylatujące do karmnika! Pewnie wyglądają jak te sowy w Harrym Potterze! Podoba mi się. Przenoszę się do Warszawy!
UsuńMoże to pomysł na nową powieść? Kury roznoszące pocztę, przylatujące do karmników... Akcja toczyłaby się w mieście, które jakimś cudem zaczyna zamieniać się w wieś ;-)
UsuńWyjechałaś uczyć dzieci w Warszawie???
OdpowiedzUsuńOdpowiedź dzieci interesująca. Myślę, że wiem, dlaczego tam do karmników przylatują bociany i jaskółki, natomiast podziwiam kury i nie wiem, jak dają radę. Bociany i jaskółki to wiem - lądują na Okęciu samolotami z Kairu, a dalej to już mają blisko. Wracają po weekendzie tanimi liniami.
Pomimo Twojej przekonującej argumentacji i tak uważam, że dokarmianie bocianów stanowi większe wyzwanie...
UsuńA importer mrożonych żabich udek na Mazowszu zbija fortunę! ;-)
To już wiemy, że edukacja w stolicy nie jest jej najmocniejszą stroną. Kury chyba mnie najbardziej rozwaliły :)
OdpowiedzUsuńZastanawiam się, czy pytać dzieci w innych miastach.... ;-)
UsuńKalino, proponuję zacząć od pytania czy wiedzą co to karmnik i gniazdo. A potem już pójdzie... ;)
UsuńAch i kurnik, kurnik koniecznie!
UsuńDzieci są dziećmi zawsze i wszędzie ;-)
Usuń