- Nie mogę się zdecydować... Chciałabym, żeby były brązowe z ciemnymi podeszwami - nie będą się brudziły w samochodzie... Ale znowu latem - brązowe?- Może żółte...
- Tak, też je biorę pod uwagę. Ale w żółtych nie mogłabym teraz chodzić. Czarne ciuchy, a tu nagle żółtko na stopach...
- A granatowe?
- Też o nich myślałam. Byłyby super. I mają ciemne podeszwy. Ale mam sporo bardzo jasnych sukienek i granatowe chyba nie byłyby odpowiednie...
- A któreś już odrzuciłaś?
- Tak. Beżowe. Bo takie już mam...
- To już kiedyś udało ci się jakieś kupić?! To bardzo dobra wiadomość!
ha:-) najlepiej lubić tylko jeden kolor.Życie jest prostsze.
OdpowiedzUsuńI dłuższe! Nie marnuje się godzin na dziwne poszukiwania ;-)
UsuńHm... mam dla Ciebie smutną wiadomość. Nie znajdziesz butów, które by pasowały do wszystkich Twoich kreacji... Jeśli jednak by Ci się ta trudna sztuka udała, to mnie oświeć, bo taki rarytas to buty moich marzeń :)
OdpowiedzUsuńTo istotnie smutne... Ale nie tracę nadziei... :-)
UsuńA ja mam pytanie o samochód: co w nim jest takiego brudzącego? ;-))
OdpowiedzUsuńCo brudzi mój samochód w środku - wiem. Jedzenie, które stanowi niezbędny element każdej podróży. Ale kto osypuje mój samochód z zewnątrz szarym kurzem - nie mam pojęcia! Jedno jest pewne: jeżdżenie na myjnię wywułuje burze piaskowe... ;-)
OdpowiedzUsuń