sobota, 20 czerwca 2015

sensacyjno

- Zadzwoniłam do znajomej pani prokurator, żeby mi wyjaśniła, co to dokładnie są materiały dowodowe. Pracuję teraz nad historyjką dla dzieci o charakterze sensacyjno-kryminalnym i muszę mieć pewność, że nazwy fachowe zostały prawidłowo wytłumaczone.
- Wyjaśniła?
- Tak. Zrobiła mi wykład na temat materiałów dowodowych, śladów, zdjęć poglądowych, poszlak i innych takich spraw, a na końcu spytała mnie, o co chodzi w opisanej historyjce, bo łatwiej jej będzie wyjaśnić mi na przykładzie. Chwilę się wahałam, ale w końcu powiedziałam jej, że przestępcą jest koń, który zjadł kwiaty z doniczki.
- Zaniemówiła?
- Była tak zaskoczona, że odezwała się dopiero po dłuższej chwili. Z trudem mówiła, bo nie mogła, z powodu śmiechu, złapać tchu. Poprosiła mnie o przesłanie jej gotowego tekstu, bo musi się doszkolić. Podobno takiej sprawy jeszcze nie prowadziła...
- Praktykantka, czy co?

piątek, 19 czerwca 2015

ciało

- Na dachu jednego z budynków w Londynie znaleziono ciało mężczyzny, który wypadł z samolotu. Jak podają agencje, przyczyna śmierci mężczyzny nie jest znana.
- Nie wiedzą, dlaczego on nie żyje, skoro spadł z wysokości kilku kilometrów?
- Tak.
- To chyba oczywiste. Spadł na dach pokryty dachówką ceramiczną, a jest uczulony na glinę. Reakcja anafilaktyczna doprowadziła do obrzęku krtani i śmierci przez uduszenie.

przeszukałam

- Dobrze, że już jesteś. Zgubiłam klucze od samochodu i od mieszkania. Nie mogę nigdzie wyjść. Przeszukałam wszystko i nic...
- Są w mojej torebce!
- To dlaczego nie zadzwoniłaś, że je wzięłaś?
- Bo zostawiłam w domu telefon.
- Należy mi się dodatek za mieszkanie w trudnych warunkach społecznych!

pilota

- Musisz się wreszcie nauczyć obsługiwać pilota od dekodera!
- Ale po co? Mamy go od pół roku i jakoś daję radę...
- Ale ja już nie daję!


czwartek, 18 czerwca 2015

śniadanie

- Jak ci minął dzień?
- Cudownie. Najpierw przez półtorej godziny grałam w Cluedo, odgrywając trzy postaci jednocześnie. Potem zjadłyśmy drugie śniadanie. Potem przez około godzinę grałyśmy w okręty i zjadłyśmy trzecie śniadanie. Potem przeczytałyśmy spory fragment "W pustyni i w puszczy", zajadając jednocześnie czwarte śniadanie. Potem grałyśmy w "Samotnika", jedząc piąte śniadanie. Musiałyśmy na chwilę wyjść z domu, ale okazało się, że moja córka ma ochotę na mały obiadek, więc wyszłyśmy dopiero po rosole...
- Pytałam o twoją pracę...
- A, dziękuję za troskę. To bardzo miłe z twojej strony, że o to pytasz. I doceń, że tak pięknie zareagowałam, bo wczoraj wieczorem skończyłam pracę nad tekstem o asertywności.
- Chwała Bogu, że nie dają ci artykułów o anoreksji...

co

- Co zjesz na kolację?
- To, co zrobisz...

zamknęli

- Zamknęli Dąbrowskiego...
- Kogo?
- Nie kogo, tylko co. Ulicę Dąbrowskiego zamknęli.
- Jezu, a już myślałam, że to ktoś z sąsiadów!

zwolnienie

- Jestem przemęczona, często boli mnie coś w środku, mam kłopoty z koncentracją, boli mnie stopa, zasypiam za kierownicą, przytrzasnęłam sobie palec drzwiami i jeszcze dzisiaj rano rozlałam litr mleka w lodówce... Chyba muszę iść na zwolnienie lekarskie...
- Ale ty nie możesz iść na zwolnienie lekarskie, bo przecież ty pracujesz sama u siebie!
- Widzisz! I jeszcze nie mogę iść na zwolnienie lekarskie! To jest już grubo ponad moje siły!

wtorek, 16 czerwca 2015

odwieziesz

- Odwieziesz mnie jutro?
- Dokąd?
- A dokąd jedziesz?
- Nigdzie właśnie nie jadę.
- To co to za różnica dla ciebie, dokąd mnie odwieziesz?
- Żadna, ale chcę sobie pomarudzić, że tam właśnie nie chciałam jechać.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

wykładzie

- Jest już obiad?
- Był.
- I co?
- I nie ma. Był w planach, ale się nie udał i nie ma.
- Trochę to zabrzmiało jak na wykładzie z makroekonomii...
- Masz szczęście, że ja studiowałam na innej uczelni.

festynach

- I jak było w Szczecinie?
- Żaglowce rewelacyjne. Ogromne. Dostojne. Marynarze w uroczych staromodnych ubrankach. Turyści z aparatami fotograficznymi. I do tego standardowy zestaw Polaka-festyniarza: stragany i szczekające głośniki z głośną muzyką.
- Widocznie Polak tak chce.
- Czy kiedykolwiek jakaś firma organizująca imprezy plenerowe poprosiła Cię u dział w ankiecie, dotyczącej wizji idealnego festynu?
- Te firmy nie mogą robić takich ankiet, bo na festynach jest taki hałas z głośników, że nikt nie usłyszałby pytań.
- I odpowiedzi...
- Ale i tak zaskoczyłaś mnie, że tam pojechałaś...
- Ja tam nie pojechałam! Ja tam byłam w pracy, w budynku, który znajduje się 50 metrów od portu! Byłam mimowolnym uczestnikiem regat!
- I dziwisz się, że nie wzięli Cię pod uwagę przy ustalaniu programu?!

 

niedziela, 14 czerwca 2015

kawę

- Dużo masz pracy?
- A co chciałaś?
- Chciałam, żebyś zrobiła nam kawę.
- To nie tak znowu dużo...

piątek, 12 czerwca 2015

niespodziewanie

- Jeśli chcesz, żeby ktoś do ciebie niespodziewanie przyszedł w odwiedziny - nałóż maseczkę na twarz. A jeśli chcesz, żeby ktoś zadzwonił - wejdź do wanny pełnej gorącej wody. Jeśli chcesz natomiast, żeby nikt nie przychodził, umów się z K... Nawet nie zadzwoni, że nie przyjdzie.
- Może nie byłaś w wannie i dlatego nie zadzwonił...

wody

- Co masz taką minę?
- E, nic...
- No mów!
- Malowałam akwarelami i wodę nalałam sobie do zwykłego, porcelanowego kubeczka...
- No i co?
- A obok niego postawiłam drugi kubek. Z kawą.
- Nie mów, że napiłaś się wody po akwarelach?!
- Po pierwszym łyku akwareli odstawiłam kubek z kawą na drugą stronę biurka... Ale to i tak niewiele pomogło, bo za drugim razem...
- Nie! Napiłaś się dwa razy...?! Może zaczniesz malować naturalnymi barwnikami? No wiesz... Sok z buraków, rozcierane liście trawy, skórka od cebuli...
- Nie lubię cebuli...

kiedyś

- Co to jest?
- Bardzo stara, drewniana rakietka do badmintona... To chyba oczywiste.
- A skąd ją masz?
- Kupiłam na targu staroci.
- Ale po co?
- Może się przydać jako ozdoba, albo jako... no nie wiem jeszcze, ale na pewno się kiedyś przyda... Kosztowała 2 zł.
- A, to trzeba tak było od razu... Po prostu chciałaś się pozbyć monety i zamiast niej przyniosłaś do domu kawał starego, spróchniałego drewna... Bardzo normalne...

czwartek, 11 czerwca 2015

powinni

- Aktorzy nie powinni reżyserować, pisarze nie powinni udzielać wywiadów, projektanci mody nie powinni pisać, fotografowie nie powinni występować w telewizji, a ja nie powinnam wynosić śmieci!
- Czułam, że na końcu tej litanii będzie jakiś głębszy sens...

odpada

- Całe szczęście, że jest już po maturach! Ci z rozszerzonym WOS-em musieliby chyba organizować całonocne czuwanie przy komputerze, żeby nadążyć za zmianami na polskiej scenie politycznej...
- Zawsze powtarzałam, że najpewniejsza jest matura z geografii! Co prawda rosną Himalaje, niektóre wyspy znikają i kończą się pewne surowce naturalne, ale przynajmniej nic nie dzieje się z godziny na godzinę!
- A drugi rozszerzony przedmiot?
- No nie wiem... Historia odpada, bo nigdy nie ustalą, jak było naprawdę... Chemia odpada, bo za dużo trudnych nazw... Fizyka odpada, bo nikt tego nie zrozumie... Polski odpada, bo w audiobookach nie podają pisowni nazwisk bohaterów i można się przejechać na pisowni fonetycznej.  Matematyka odpada, bo matematyka zawsze odpada... Biologia odpada, bo jest nudna...
- Zacznijmy od tego: na co komu matura?!

środa, 10 czerwca 2015

gabarytowo

- Weszłam na stronę jednego ze sklepów z odzieżą i innymi przydatkami i postanowiłam obejrzeć torebki. Wpisałam w wyszukiwarkę "torebka" i wyskoczyły mi tysiące wersji, ale wszystkie bardzo małe. Szukałam, szukałam i okazało się, że torebki, które mi odpowiadają rozmiarem, nazywają się: torba na zakupy...
- To przykre...
- Wyobrażasz sobie teraz, jakich rozmiarów jest moja torba na zakupy?
- Niebieska ohyda z IKEI?
- Skąd wiedziałaś?

wtorek, 9 czerwca 2015

coachów

- Jesteśmy epoką psychologów, coachów i trenerów osobistych. Z reklam krzyczą do nas drukowanymi literami, że każdy z nas może wszystko. Że wystarczy tylko oddać się pod opiekę owego coacha/trenera i można zostać Casanovą, Obamą i Curie-Skłodowską jednocześnie. Jeśli tylko chcesz, możesz być aksamitną damą o zrównoważonej osobowości, albo torpedą rozpychającą się łokciami w drodze do sukcesu. Każdy trener tylko czeka, żeby swoją metodą psychologiczną włączyć w tobie uśpioną opcję tego, co właśnie chcesz osiągnąć. Bo przecież każdy z nas może wszystko!
- Czy ty się czegoś napiłaś, co jest zabronione?
- Nie. Po prostu rozmawiałam z coachem/trenerem i dowiedziałam się, że moje problemy ze zbyt zamkniętą postawą na spotkaniach można z łatwością wypracować i moja gestykulacja będzie bardziej odpowiadała intencjom wypowiedzi.
- O cholera...
- No właśnie! I tylko nie wiem, jaka gestykulacja byłaby tu stosowna...

Africarium

- Wejście do Africarium wymagało stania w 3,5-godzinnej kolejce. Sens tego stania był nierozłącznie związany z obejrzeniem pływającego hipopotama.
- I co, widzieliście go?
- Gdy byliśmy w Africarium, hipopotamy spały poza basenem...
- Po hipopotamach można się wszystkiego spodziewać...
- Za to tuż przed zamknięciem zoo weszliśmy do pawilonu z leniwcami i okazało się, że leniwiec całkiem rączo przemierzał swoje liny i gałęzie, dając popis ekwilibrystyki...
- Po leniwcach też można się spodziewać wszystkiego, ale akurat
nie tego!