Poprawiam kartkówki uczniów z piątych i siódmych klas.
To ortograficzna katastrofa.
Znajduję w nich takie słowa jak:
paczymy
krudki
nie rozróżnywanie
siadkówka.
I to nie jest sytuacja wyjątkowa. Większość uczniów nie zna podstawowych zasad ortografii. Piszą nawet "ó" na końcu wyrazu.
O kórfa.
OdpowiedzUsuń"Więc" i z "dórzej" litery.
UsuńCzyli coś poszło nie tak w podstawie. Pamiętam, że w czwartej klasie szkoły podstawowej nauczycielka języka polskiego napisała na tablicy - ktury, rozpoczęła się dyskusja. Znam tę nauczycielkę, bo to córka sąsiadów, zawsze była noga z ortografii i ogólnie ledwo zdawała z klasy do klasy, ale w jakiś sposób skończyła studia (ciocia wykładowca, wujek rektor) i po studiach, szybko zaczęła uczyć dzieci w szkole podstawowej. To chyba jest jednak szerszy problem.
OdpowiedzUsuńMoże wszyscy wpadamy w kulturowy marazm... Ortografia to przecież część naszej kultury. Językowej.
UsuńKiedy dowiedziałam, się, że sąsiadka będzie uczyć języka polskiego, pomyślałam od razu. O makabro. I polecam Ci na Instagramie profil Kamili Kalińczak, ona tak pięknie opowiada o języku, ortografii i nie tylko, tylko polecać https://www.instagram.com/kamilakalinczak/
Usuńbardzo dużo czytam, mam dwie magisterki bez znajomości. znam zasady ortografii ale wiecie, ja chyba jestem dysortografem, wszystko wskazuje na to, że mam adhd.. mnie nikt nie stawiał diagnoz tylko pały!! w szkole.. nadal robię błędy. Przestałam się tym dręczyć. Oczywiście potrafię pisać i to nawet wyraźnie i całkiem ładnie w przeciwieństwie do uczniów...oni zwyczajnie nie potrafią pisać, ani mówić, zresztą...no jaki pan, taki kram :-))
UsuńUczniowie nie potrafią mówić, to prawda. Nie potrafią pisać odpowiedzi na pytania. Mają ogromne problemy z ortografią. I co? I nadal testy, klucze odpowiedzi, faktografia...
UsuńTeatralna, ale do pani od polskiego, jednak wymagamy więcej?! Pragniemy, by uczyła ortografii dzieci, ale ta konkretna, którą mam na myśli, sama się zmaga z problemami ortograficznymi, więc jak może uczyć dzieci? Właśnie w tym czasie, kiedy powinny przyswajać podstawy. A później mnoży się i piętrzy, Dzieci piszą fonetycznie i zmyślają, bo nie znają zasad, które pomogłyby im przynajmniej kojarzyć, że uje się nie kreskuje, albo po Rz piszemy po spółgłoskach p,b,t,d,k,g,ch,j,w itd. Są takie zasady skojarzeniowe, których ja się uczyłam formie najróżniejszych zabaw i do dzisiaj pamiętam. A już mój syn otwiera oczy i zupełnie nie kojarzy wierszowanych zasad ortograficznych, które czasami recytuję Zosi, takie czasy... człowiek ewoluuje.
Usuńod pani :P
UsuńMargo, no i tu przechodzimy do meritum, oczywiście wszystko zależy od nauczycielki, Ty miałaś dobrą. ale i ja miałam dobrą;-) tylko ze mną coś nie tak )) a poważnie, to jest szerszy kontekst, bo masz nauczycieli na każdym etapie kształcenia, którzy mówią niepoprawnie i FATALNIE i którzy popełniają błędy ortograficzne w mowie.Od pani z przedszkola do profesora.
UsuńMysle, ze przyczyna jest znikome czytanie, nas pedzono do lektur, teraz dzieciaki maja ich mniej do przerabiania, tutaj np. w ogole nie musza czytac lektur. Ja mam pamiec fotograficzna i kiedy mam watpliwosci, pisze obie wersje i biore te, ktora mi lepiej "wyglada". W ogole poziom nauczania jest katastrofalny, chyba po to tylko, zeby nie wychowac ludzi myslacych, bo oslami latwiej manipulowac.
OdpowiedzUsuńNie umiem podać jednego powodu, co jest nie tak ze szkołą. Ale coś jest nie tak...
Usuńno ale po co? przecież komputer poprawia, w ogóle po co??
OdpowiedzUsuńPo co mówić i pisać, skoro można buźkę odpowiednią wysłać w wiadomości i wszystko jasne
Usuńo to chodzi właśnie, grozi nam wtórny analfabetyzm.
Usuńzawsze byłam noga z ortografii i dlatego zawsze miałam zaniżane oceny z pisemnych klasówek w porównaniu z wypowiedziami ustnymi którymi to nadrabiałam. No a potem pojawiły się słowniki i word i już było mi lżej. Oczywiście tak karygodnych błędów ale robię.
OdpowiedzUsuń