"Czy mogłaby Pani przeprowadzić sprawdzian samodzielnie w domu?" zaczęła Kalina maila do mamy małej uczennicy. Dziewczynka ciągle choruje i ma bezustannie zaległości ze wszystkiego.
"Oczywiście. Bardzo chętnie. Dziękuję. Nie pozwolę ściągać." - odpisała mama.
"Ależ właśnie proszę pozwolić. Na tym sprawdzianie można korzystać z podręczników" obruszyła się Kalina.
"Ach, przepraszam. Naturalnie. Przypilnuję, żeby ściągała."
Sprawdzian został napisany, sprawdzony i oceniony. Na szóstkę.
Szostka (oszustka) dla mamy czy corki?
OdpowiedzUsuńW przypadku chorego dziecka nie ma to znaczenia. Najważniejsze, żeby zdrowiała z poczuciem, że da radę wrócić do szkoły :-)
Usuńdziękuję za podrzucenie pomysłu Kalino ))
OdpowiedzUsuń:-)
UsuńZnajomy fizyk mówił uczniom, żeby siągali z czego tylko chcą na klasówkach - i tak im to nic nie da. Miał rację.
OdpowiedzUsuńCzasem pozwalam ściągać z podręczników, czasem wymagam własnoręcznie zrobionej ściągi. To mój bunt wobec pruskiego nauczania, jakie nadal pokutuje w naszych szkołach - na pamięć. Bez zrozumienia, ale na pamięć.
Usuńszukać wiedzy też trzeba umieć. a czas nie jest z gumy.
OdpowiedzUsuńPrzynajmniej ściągajac zapamiętają to, czego się nie nauczyli, świetny pomysł.
OdpowiedzUsuń