Kalina ma gen niespóźniania się.
Nie lubi go Kalina; lubią go znajomi Kaliny.
Gen ten jest wielki i nabrzmiały. Kalina woli być gdzieś godzinę przed czasem niż 5 minut wcześniej. Dla Kaliny te 5 minut wcześniej to jest już niemal spóźnienie.
Cholerny gen.
I potem siedzi Kalina w samochodzie, czyta i czeka aż nadejdzie czas.
Albo spaceruje po okolicy i podziwia płoty i przejścia dla pieszych.
"Ile czasu będę do Państwa jechać od siebie z domu?" - pyta Kalina organizatorów spotkania.
Po czym wyjeżdża Kalina godzinę wcześniej niż radzono.
Najbliższe spotkanie w piątek rano. O ósmej. Godzinny dojazd na miejsce. Kalina wyjedzie o szóstej. I choćby tłumaczyła Kalina Kalinie, że nie warto aż tak wcześnie, nie posłucha Kalina.
Bo taki jest ten gen.
O rany Kalino no ja mam dokladnie odwrotnie
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nie da się tak pośrodku :-)
Usuńno ja się staram ale co bym nie zrobiła, jak wcześnie rano nie wstawała...zawsze nie zdążę.
UsuńA ja mam tak samo, bo punktualnosc jest cnota krolow i tak wlasnie mnie nauczono, szanowac czas innych, zeby nie musieli czekac, bo to jest oznaka braku szacunku. Tyle tylko, ze u mnie nie jest to dodzina, a kwadrans. Co ja bym robila przez godzine? A z kwadransem sobie poradze.
OdpowiedzUsuńTrudno taki kwadrans wymierzyć. A potem denerwuję się, że kwadrans zamieni się w 5 minut ;-)
Usuńoj ja mam zupełnie odwrotnie. Zawsze się spóźniam tak 5-10 minut
OdpowiedzUsuńObie prace mam takie, że nie mogę się spóźnić nawet minuty ;-)
UsuńPozdrawiam gen! Mam bardzo podobny. Dzięki temu poznałam wiele okolic, bo jak się nudzę, to spaceruję.
OdpowiedzUsuńCzęsto nawet robię tak, że idę na miejsce godzinę wcześniej, melduję się, proszę o wskazanie pięknego miejsca do spacerowania i wyruszam na spacer. A potem wracam tuż przed spotkaniem :-)
UsuńMama ten gen, siostro. Uściski.
OdpowiedzUsuńTeż mam ten gen Kalino. Wczoraj poszłam na masaż i robiłam kółka wokół bloku pani masażystki, bo mi było głupio, że przyszłam pół godziny za wcześnie... Tego się nie da wydłubać ;)
OdpowiedzUsuń