- Kalina, źle się czujesz? - spytała koleżanka z pracy, gdy zobaczyła Kalinę w pozie L-kształtnej, trzymającą się oparcia krzesła.
- Tak. Boli mnie brzuch.
- A co się stało?
- Chyba dostanę miesiączkę - rzekła Kalina bez zastanowienia.
- Przepraszam Cię, nie chciałam tak wnikać w Twoje intymne sprawy - odpowiedziała koleżanka i odwróciła się na pięcie.
Dziwne. Jakikolwiek powód bólu brzucha musi być intymną sprawą. A jednak kobieca fizjologia nadal peszy.
Peszy, zwlaszcza cnotki przykoscielne, ktore na spowiedzi odpowiadaja na najbardziej intymne pytania ksiedza, zas z kolezanka z pracy wstydza sie mowic o menstruacji.
OdpowiedzUsuńW dzisiejszych czasach to dziwne. Zwłaszcza w środowisku silnie sfeminizowanym, w jakim pracuję.
UsuńPrawda Pantero to pomiot katolskiego wychowania )))
Usuńno cóż dla niektórych to co się dzieje w naszych majtkach to temat tabu :)
OdpowiedzUsuńCiekawe, za ile lat będzie to temat absolutnie "not tabu"?
UsuńAno ciekawe. Mój mąż nie lubi jak gdzieś jesteśmy a ja mówię że muszę iść siku 😂 zawsze komentuje że nie muszę go o tym informować. Może wolałby żebym mówiła że idę przypudrowac nosek
UsuńTeż się przyłapałam na tym, kiedy powiedziałam, że mam miesiaczkę i nie czuję się najelpiej, aż obecni ludzie odwracali wzrok, lub nerwowo pocierali poręcze foteli, mocno odczułam, że popełniłam fopa.
OdpowiedzUsuńHm...