Dyrektorka dała Kalinie do opracowania pewne pismo urzędowe. Na papierze dała. Kalina opracowała co trzeba i oddała dyrektorce oryginał i swoją wersję. Dyrektorka odwróciła oryginał i zobaczyła tam rysunki telefoniczne Kaliny. Świadczące o tym, że podczas gadania przez telefon rozum Kaliny zanika, a pojawia się tylko mazajowo-kreskowy świat, wypełniający całą kartkę.
Dyrektorka popatrzyła na Kalinę tak, jak się patrzy na rzadki egzemplarz w zoo i pokazała Kalinie jakąś kartkę ze swojego biurka. Znajdowały się na niej mazajowo-kreskowe rysunki, wykonane inną techniką, acz bliźniaczo podobne.
- Też tak mam, jak rozmawiam przez telefon - powiedziała dyrektorka i zajęła się swoją pracą.
Ani Kalina, ani dyrektorka prawdopodobnie nie będą wracać do tematu. To będzie ich sekret. Nie każdy musi wiedzieć, że w umyśle dyrektorki i w umyśle Kaliny mieszka inne życie, które daje o sobie znać wtedy, gdy do ucha przystawiany jest telefon. Zwłaszcza do lewego.
Oj, moglabys pokazac!
OdpowiedzUsuńOddałam dyrektorce :-)
UsuńMnie moje maziaje inspirują, ostatnio jeden maziaj wykorzystałam w mojej pracy dyplomowej...
OdpowiedzUsuńMój tata zachował moje maziaje z czasów studiów, gdy godzinami rozmawiałam przez telefon, leżąc na podłodze w przedpokoju ;-)
UsuńTo pokaż. 😊
Usuńi ja mam podobnie )))) bazgrole ile wlezie i zawsze bazgroliłam.
OdpowiedzUsuńTo się samo bazgroli, prawda? ;-)
Usuńu mnie w pracy niektórzy też tak mają (ja nie) co mnie kosmicznie irytuje ponieważ jak odbierają telefon i akurat przycupną z nim przy moim biurku to te mazaje smarują na moim kalendarzu albo innych notatkach.
OdpowiedzUsuń