poniedziałek, 16 maja 2022

powyżej

 Zanim rozpoczęłam pracę w szkole, nie sądziłam, jak bardzo emocjonalnie nauczyciele podchodzą do swoich uczniów. 

Takie rozmowy toczą się bezustannie:

- Iza z Twojej klasy bardzo się dziś denerwowała na mojej lekcji. Coś o tym wiesz?

- Nie wiem, ale też zauważyłam. Jutro mam z nimi dwie lekcje. Popatrzę na nią uważniej. Jeśli będzie tak samo, porozmawiam. 

I rozmawiamy, pytamy, pomagamy, radzimy i przytulamy. I wycieramy nosy, łzy i wczorajszą kolację zwymiotowaną na środku korytarza. A tego samego dnia po pracy wysłuchujemy na korytarzu, że skandalem jest parkowanie przez nauczycieli samochodów pod szkołą, bo przez to rodzice nie mają gdzie zaparkować. 

Może to rzeczywiście jest skandal. No bo skąd ci nauczyciele mają pieniądze na samochody, skoro zarabiają tak mało?! Powinni do szkoły przychodzić, bo nawet bilet miesięczny jest powyżej ich możliwości. A zniżek przecież nie mają. 


6 komentarzy:

  1. miejsc parkingowych przed urzędami, szkołami i na osiedlach ubywa z każdą dosłownie minutą. Mija minuta i cyk już jedno miejsce zniknęło a pojawił się kolejny nowy samochód. Takie czasy, taki mamy klimat. Gdzie te czasy że się po dzieci do szkoły szło piechotą albo wracały same ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy droga do szkoły to był czas na zacieśnianie znajomości i przyjaźni. A teraz po lekcjach każdy "hyc" do samochodu i w inną okolicę miasta odjeżdża.

      Usuń
  2. Ogólnie to nauczyciele powinni chodzić w workach pokutnych, wtedy byliby cool. A rodzice nie mogą dzieci odbierać przychodząc po nie, albo przyjeżdżać po dzieci tramwajem? Przecież do pracy pewnie nie jeżdżą autem, skoro takie teksty można usłyszeć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo słuszny wniosek. Oni pod swoją pracą zapewne nie parkują 😁

      Usuń
    2. Ale to świadczy o poziomie umysłowym tych ludzi, i to jest juz smutne.

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":