Starsza córka Kaliny powiedziała wczoraj coś, co Kalinę zamurowało. Na całą noc zamurowało. I sprawiło, że Kalina obudziła się wciąż jeszcze zamurowana:
Wyniki badań psychologicznych mówią: współczesny mężczyzna ma wsparcie w swojej partnerce.
Wyniki tych samych badań mówią: współczesna kobieta ma wsparcie w innych kobietach.
Halo, są tu matki synów? Synków? Synusiów? Chłopców? Chłopczyków? Wychowujecie osoby wspierające czy wspierane? Co to ma do cholery być?!
Mam trzy corki i przezylam w swoim zyciu kilku "zieciow" in spe. Badania sie nie myla, wspolczesny rodzaj meski bardziej potrzebuje wsparcia niz je daje. Poprzednie pokolenia byly inne.
OdpowiedzUsuńZaczęłam przyglądać się swojemu otoczeniu. Przerażające...
UsuńTo nie chodzi o współczesność, to jest właśnie wychowanie tradycyjne. Najmłodsza córka w wielodzietniej rodzinie była skazywana na pozostanie w domu, nie syn. To dziewczynki się chwali za pomaganie, obmywanie, donoszenie. Chłopcy są po prostu wolni od tych oczekiwań. Jest jeszcze bardziej przerażająco: mężczyźni częściej korzystają z transplantacji narządów, a kobiety częściej są dawcami. Żeby świat nie był taki jaki jest, najpierw inaczej trzeba wychować kobiety. Bo to my nawzajem wspieramy się w byciu ofiarami, to my czerpiemy przyjemność w wyliczaniu swoich obowiązków i chwaleniu się córkami, które jako nastolatki robią INNYM obiady.
OdpowiedzUsuńdokładnie tak!! popieram w całej rozciągłości... kobiety ogarnijcie się i zawsze tak było i zawsze kobieta była wsparciem, podporą, podnóżkiem, służącą a teraz jeszcze doszło wsparcie psychiczne...i utrzymanie.
UsuńOch, nie zgadzam się. Współczesne młode kobiety są silne i zaradne. Teraz jest kryzys wychowania mężczyzn, nie kobiet.
Usuńno współczesne młode kobiety!! myślisz o swoich córkach głównie, owszem już są buntowniczkami i DOBRZE ...
UsuńMam syna, który ani w swym ojcu biologicznym, anie potem w ojczymie (poprzedni mąż)nie miał dobrych wzorów. Na szczęście w nieszczęściu, dosyć szybko ten brak wzorów się skończył i zdążyłam go wychować na wspierającego kobiety- najpierw siostrę i mnie, a teraz żonę. Jaskół mnie wspiera bez dwóch zdań. U sąsiadów widzę różne sytuacje, ale na ogół młodzi faceci nie pasożytują na swych żonach. Wieś, a jednak model partnerski bardziej się przebija.
OdpowiedzUsuńOby było tak jak piszesz...
Usuńjak patrzę na synów moich koleżanek to w zasadzie potwierdzam, że to może być prawda. Prawie pełnoletni a ledwie sobie ze sznurowadłami niektórzy radzą wszystko mamusia robi to w zasadzie potwierdza, że słabe z nich będzie wsparcie
OdpowiedzUsuńI tu nie chodzi o bycie jedyną siłą w rodzinie, tylko o partnerstwo, prawda? Chłopcy nie są uczeni samodzielności. Są obsługiwani...
UsuńMój syn wspiera, ale ja starej daty jestem, on chyba też tak się czuje...
OdpowiedzUsuńGeneralnie faceci to słaba płeć 😊Najgorsze wydanie - syn jedynak wychowany przez samotna matkę. Mam takie obserwacje, matka nianczy 40 latka,czasem nawet "dziecko" mieszka z matka/rodzicami,teoretycznie tęsknią za synowa😊, taki koleś nie ma szans na żaden związek z kobieta, pewnie nawet nie wie co to wsparcie, partnerstwo.Ale sa też fajni, normalni młodzi ludzie. Trudno powiedziec ilu, jaki stanowią procent. Trafił mi się bardzo przyzwoity zięć.
OdpowiedzUsuń