Czy jeśli jem coś, co może mi zaszkodzić, bo zawsze wcześniej szkodziło, ale i tak to jem, a potem boli mnie brzuch, a ja udaję, że to nie z powodu tego co zjadłam, a potem już nie tylko boli, ale i daje objawy zatrucia, bo zawsze po zjedzeniu tego są takie objawy, a ja i tak wypieram myślenie, że to po tej pysznej rzeczy, którą zjadłam, i wiem, że następnym razem też to zjem, bo znowu uznam, że mimo wszystko warto, to wcale nie oznacza jeszcze głupoty, prawda?
To tylko eksperymentalne podejście do życia, albo coś o równie pięknie brzmiącej nazwie...?
na przykład nałóg? karma? fatum?
OdpowiedzUsuńnaród wybrany czasem musi - inaczej się udusi.
Nie, to nie nałóg. To życie 😁
UsuńJa bym to nazwala niepohamowanym lakomstwem.
OdpowiedzUsuńI mam tak samo.
Znajdźmy ładniejszą nazwę. Ta psuje radość jedzenia 😁
Usuńto może amnezja wybiórcza a szerzej narodowa amnezja wybiórcza...
OdpowiedzUsuńWolę bez "narodowej" 😁
Usuńto jest po prostu sprawdzanie czy nadal Ci to szkodzi. Pewne rzeczy ponoć mijają z wiekiem to może i minie niestrawność na pewne produkty a nadejdzie niestrawność na inne :D
OdpowiedzUsuńCudowna logika!
Usuńbierz jak swoją ! :D
UsuńChrzanić ból brzucha. To eksperyment jest 😂
Usuńo to to !!! właśnie
Usuń