Chłopiec z bardzo wyraźną niepełnosprawnością utrzymywany jest przez rodziców w przekonaniu, że wszystko jest z nim ok i nie jest chory.
Na pytanie nauczycielki, kiedy rodzice zamierzają porozmawiać z synem na ten temat, odpowiedzieli, że nie było jeszcze ku temu okazji.
Takie informacje albo są przekazywane dziecku przez rodziców w atmosferze miłości i akceptacji, albo przez kogoś z otoczenia w atmosferze poniżenia i pogardy.
Kiedyś wybuchnie. I będzie bolało.
Niepelnosprawnosc to nic "nienormalnego", dla dziecka i jego rodzicow. Bo dla otoczenia juz tak. Bedzie bolalo w tym przekletym katolickim spoleczenstwie.
OdpowiedzUsuńmieliśmy w pracy przypadek dwudziestoparolatka opóźnionego intelektualnie. Jest synem jakiegoś postawionego urzędnika w naszym Urzedzie Miasta. Jego rodzice zupełnie nie przyjęli do wiadomości, że on zwyczajnie nie domaga i nie dorówna rówieśnikom. Przez znajomości przepchnęli go przez podstawówkę a potem nie pojmuję jakim cudem ukończył liceum (bez matury). A po tym liceum UM upchnął go u nas do pracy. Dostał urzędnicze stanowisko na którym zupełnie sobie nie radził. Od razu wszyscy zauważyli, że jest opóźniony i dziwili, że nie przedstawił na to dokumentów. Potem był szybko przenoszony na coraz prostsze stanowiska ale nigdzie nie dawał rady. Przedostatnie to było portier budynku też nie podołał. Ostatnie to wydawał żywność ludziom na punkcie i tam też niestety były jakieś wpadki. Po 2 latach żeśmy się go brzydko mówiąc pozbyli bo nie było u nas stanowiska na jakim mógłby pracować. Potem kilka lat temu widziałam, że był parkingowym na mieście ale chyba w międzyczasie ktoś uświadomił jego rodzicom że on jest chory należy go zdiagnozować i dać mu pracę odpowiednią do jego możliwości. Takich przypadków znam kilka. To straszne kiedy rodzice tak dalece wmawiają sie że ich dziecku nic nie dolega, że robią mu krzywdę wpychając w miejsca gdzie się nie przystosuje.
OdpowiedzUsuńOch, jest tak właśnie jak piszesz. Rodzice nie diagnozują dziecka bo się wstydzą i z tego jest seria katastrof...
Usuńto jest moim zdaniem największe nieszczęście tego dziecka bo wzrasta w poczuciu, że jest z nim wszystko ok i pewnie się dziwi, że nie nadąża za rówieśnikami. Nie wiem czego tu się wstydzić ? chyba lepiej wiedzieć co komu dolega bo łatwo pewne rzeczy zrozumieć. Przykładowo ja sama. W szkole ciągle było ciężko mi się skupić. Do teraz trudno mi pewne rzeczy ogarnąc np. zupełnie nie mam pamięci do cyfr i dat. Nie jestem w stanie zapamiętać telefonu poza własnym i kilka dat urodzenia. Łatwo się rozpraszam i rozkojarzam i myślałam, że tak po prostu mam ale kilka lat temu czytałam artykuł o osobach oburęcznych. Zawsze myślałam, że to jest mój plus że ja właśnie jestem oburęczna a tu się okazuje, że to jest jakby wada rozwojowa i właśnie wiąże się z pewnymi minusami o których nie miałam pojęcia. Odkąd to wiem jest mi łatwiej, że to nie jakaś moja tępota, że pewnych rzeczy nie ogarnę.
UsuńI łatwiej sobie radzić, gdy zna się sprawdzone sposoby...
Usuń