Przejrzałam wszystkie papiery, które dostałam z banku, ale tego akurat tam nie było. Uznałam, że to nic dziwnego, bo przecież nie znam się na tym koncertowo, włożyłam do koperty wszystkie dokumenty, które wyniosłam z banku w związku z tą sprawą, zaadresowałam kopertę i zabrałam do samochodu, żeby niezwłocznie wysłać na poczcie.
W moim przypadku słowo "niezwłocznie" miewa różnorodne znaczenia. Akurat w tej sprawie oznaczało, że od ponad tygodnia koperta jeździ ze mną na tylnym siedzeniu (nieprzypięta pasami). Dziś rano zobaczyłam ją i postanowiłam, że czas z tym skończyć i po pracy jadę na pocztę.
Praca minęła a ja z kopertą w samochodzie wróciłam do domu. W przedpokoju czekał na mnie list. List z banku. Otworzyłam kopertę i moim oczom ukazał się jednostronicowy dokument zatytułowany "potwierdzenie zawarcia umowy". Przysłali mi je później.
Jutro zabieram do samochodu pustą kopertę, wpakuję do niej ten właśnie dokument i wyślę do mojego pracodawcy.
Trudno teraz zawyrokować, czy to los, zorientowawszy się, jak bardzo nie wiem o co chodzi, postanowił mnie oszczędzić i uchronił mnie od wysyłanie sterty bezsensownych papierów, czy też miałam po prostu szczęście. Sama nie wiem, która opcja lepsza....
Mialas szczescie i los tak chcial :)))
OdpowiedzUsuńSzczęśliwy los 😊
Usuńa może jakaś miła pani z banku zadziałała jak dobry belfer ???
OdpowiedzUsuńMyślisz, że w banku biorą pod uwagę indolencję klienta? 😁
Usuńlubię myśleć, że wszędzie jest niewidzialna ręka, myśląca za nas...ja spotykam takich ludzi ) nie tylko artystów czy czasami w szkole.
UsuńCiekawe... Nie myślę tak.
UsuńNatomiast widzę często, że w odpowiednim momencie pojawiają się odpowiedni ludzie.
Ważne, że jest dobrze :P
OdpowiedzUsuńOby takich rozwiązań było jak najwięcej...
Usuń