Mówię im, że 1 cm na mapie to 100 000 cm w rzeczywistości i zmuszam je, by obliczały ile to metrów i kilometrów.
To, co napisałam powyżej, tylko częściowo jest prawdą. Rzeczywiście w czwartej klasie uczę dzieci o skali na mapie. Ale nie przeliczam z nimi tysięcy centymetrów na metry i kilometry, bo uważam, że nie mogę karać dzieci za to, że osoba ustalająca podstawę programową z przyrody zapomniała sprawdzić, kiedy dzieci uczą się przeliczania jednostek na matematyce...
chyba nie tylko o tym zapomniano...
OdpowiedzUsuńowszem :-)
Usuńot i cała prawda. W czwartej klasie jedyne co robię na poważnie, cały rok, to określanie wieków. nie mając jednak nadziei, że nie będę tego kontynuować w klasie piątej i jeszcze 6ej. bo tak jest. i nie mam pewności, że absolutnie wszyscy dobrze obliczą w klasie 8 ile lat upłynie od wojny rozpoczętej w 50 rpne a zakończonej w 6r.
OdpowiedzUsuńKoleżanka historyczka z mojej szkoły mówi dokładnie to samo, co Ty :-D
Usuńech. dorośli mają kłopoty z abstrakcyjnym myśleniem a co dopiero dziatwa.
Usuńi znów wina kościółka )))))))))bo se ustalił podział czasu wyznacznikiem chrystusowym a teraz wszyscy mają kłopot.
UsuńTu pełna zgoda: w większości klas dwie religie i jedna biologia. Dzieciaki same o tym mówią...
UsuńOdkąd pamiętam, nie było korelacji między przedmiotami. A Najczęściej leciano do przodu, nie zważając na to, że dzieci jeszcze nie nabyły jakiejś umiejętności czy wiedzy. A teraz to już mamy takich fachowców od układania treści w podstawie i programach, że tylko siąść i nłakać.
OdpowiedzUsuńCodziennie lawiruję między podstawą programową a zdrowym rozsądkiem.
UsuńBiedne dzieci czarnkowo-przykoscielne!
OdpowiedzUsuńOd lat w szkole nie dzieje się dobrze...
Usuń