Nosiło się wodę ze studni, kiedy zabrakło w kranie ( zresztą hydrofor też ciągnął wodę ze studni, tylko drugiej). Grzało na piecu, a spienione szamponem włosy płukało wodą z garnuszka. Dopóki będzie można kupić wodę w sklepie, to jakoś będzie. Gorzej z brakiem prądu (głównie chodzi o lodówkę i ładowarki.
Brak prądu jest katastrofą, to prawda, ale brak ciepłej wody jest katastrofą nieuświadomioną. Na szczęście już jest ciepłą woda i Kalina natychmiast wlazła do wanny na dłuuugi czas :-)
Oj tam, da sie! Kiedys nie bylo wody w kranie, zadnej, a sie dalo. Nie tylko lysym. ;)
OdpowiedzUsuńAle wtedy myło się głowę przed wielkanocą i potem w grudniu 😉
Usuńteraz modne jest "morsowanie". więc może się jednak da?
OdpowiedzUsuńO, nie! Morsowanie wykluczam. Nawet ręce było ciężko umyć, a co dopiero tzw. resztę :-)
UsuńNosiło się wodę ze studni, kiedy zabrakło w kranie ( zresztą hydrofor też ciągnął wodę ze studni, tylko drugiej). Grzało na piecu, a spienione szamponem włosy płukało wodą z garnuszka. Dopóki będzie można kupić wodę w sklepie, to jakoś będzie. Gorzej z brakiem prądu (głównie chodzi o lodówkę i ładowarki.
OdpowiedzUsuńBrak prądu jest katastrofą, to prawda, ale brak ciepłej wody jest katastrofą nieuświadomioną. Na szczęście już jest ciepłą woda i Kalina natychmiast wlazła do wanny na dłuuugi czas :-)
Usuń