Starzeję się. Widzę to.
Moje ciało nie jest już ciałem młodej kobiety.
Moja twarz nie jest twarzą młodej kobiety.
Moje włosy nie są włosami młodej kobiety.
Moja dusza nie jest duszą młodej kobiety. Nadal jest duszą dziecka.
Pięknie to ujęłaś, wszystko jest w głowie. Mamy tyle lat na ile się czujemy. Ja dzieckiem zdecydowanie nie jestem, (nawet bym nie chciała), ale w głowie znacznie młodziej niż w lustrze. ;)
Kalina )))) całe życie jestem dzieckiem? jasne, że mamy mniej w głowie niż na twarzy czy w ciele. teraz cały czas się dziwię, że mnie boli a to a tamto...
Czyli jednak wszystko gra:) Starość, młodość to pojęcia względne...znam bardzo młodych sraruszków i starszych młodzieńców...Macham do Ciebie łapką dziewczynko:)
więc dramatu nie ma - najważniejsze nienaruszone zębem czasu.
OdpowiedzUsuńZąb wgłąb nie sięga 😉
UsuńPięknie to ujęłaś, wszystko jest w głowie. Mamy tyle lat na ile się czujemy. Ja dzieckiem zdecydowanie nie jestem, (nawet bym nie chciała), ale w głowie znacznie młodziej niż w lustrze. ;)
OdpowiedzUsuńZnowu doceniam przyjemności z młodych lat: malowanie, szycie, tworzenie...
UsuńKalina )))) całe życie jestem dzieckiem? jasne, że mamy mniej w głowie niż na twarzy czy w ciele. teraz cały czas się dziwię, że mnie boli a to a tamto...
UsuńJa też się dziwię. I uwielbiam rozmawiać z młodymi ludźmi. 😊
UsuńA czy Twoje ciało i dusza są elementami szczęśliwej kobiety?
OdpowiedzUsuńTo się zmienia. 😊
UsuńCzyli jednak wszystko gra:)
OdpowiedzUsuńStarość, młodość to pojęcia względne...znam bardzo młodych sraruszków i starszych młodzieńców...Macham do Ciebie łapką dziewczynko:)
Staruszków miało być.
OdpowiedzUsuńCzyli życie się toczy, jestem babcią, a w srodku i tak dziewczynką :* jest zgodność :P
OdpowiedzUsuń