Od kilku tygodni w domu mamy Kaliny toczy się mniej więcej ta sama rozmowa:
- Kalinko, chcesz doniczkę ze szczypiorkiem?
- Nie, mamo. Nigdy nie utrzymał się u mnie żaden szczypiorek.
- Ach, to szkoda.
Ostatnio rozmowa potoczyła się nieco inaczej:
- Kalinko, obcięłam szczypiorek z doniczki i naszykowałam dla ciebie do zamrożenia.
- Mamo, mam jeszcze ten zamrożony z zeszłego roku, który mi dałaś, i który codziennie wkładam sobie do jajecznicy. To była tak ogromna ilość, że nie zużyję jej w tym dziesięcioleciu.
- Ach, to szkoda.
Ale wczoraj rozmowa potoczyła się zgoła odmiennie:
Mama czekała na Kalinę pod swoim domem, ponieważ jechały na cmentarz, zadbać o grób taty i brata Kaliny. Mama stała, jak zawsze w takiej sytuacji, po niewłaściwej stronie ulicy, blokując podczas wsiadania ruch samochodowy. Nie szkodzi. Inni kierowcy mają szansę ćwiczyć wówczas zen. Za darmochę. Mama wsiadała z pewną trudnością, ponieważ trzymała w dłoni sporą siateczkę.
- Kalinko, przyniosłam ci doniczkę, z której niedawno obcięłam szczypiorek. Same cebulki. Możesz sobie hodować szczypiorek w kuchni.
- Mamo, nigdy nie utrzymał się u mnie żaden szczypiorek, a już taki co ma dopiero wyrosnąć z doniczki, nie uda się na pewno.
- To co, Kalinko, mam teraz wracać z tą doniczką do domu? To takie ciężkie, a ja się tak źle czuję.
No i co, Kalina? Nie lepiej było wziąć od razu?
Człowiek uczy się na błędach...
OdpowiedzUsuńNiektórzy uczą się na błędach. Inni ciągle je popełniają :-)
UsuńSzczypiorek na cmentarzu nie będzie rósł?
OdpowiedzUsuńMyślę, że mama miała nieco inny plan ;-)
UsuńJa mogę przygarnąć każdą ilość szczypiorku. Jem garściami.
OdpowiedzUsuńJeśli mama założy nową plantację, wezmę szczypiorek już przy pierwszym poczęstunku i wyślę Ci pocztą 😁😁
UsuńMama Kaliny wie, co Ci potrzeba i już :) więc tentegono :) uśmiechnij się :)
OdpowiedzUsuńWiadomo! 😁
Usuńw zasadzie mam to samo. z innych powodów jednak Matkajadwiga forsuje niezmordowanie, niezmordowanie...czym mnie doprowadza do...wiadomoczego.
OdpowiedzUsuńMoja mama nie forsuje, tylko wciska. 😉
Usuńwłaśnie miałam pisać. Brać i wywalić po drodze ... no trudno.
OdpowiedzUsuńMój mąż tak robi 😊. Ja nie umiem.
Usuń