czwartek, 21 lutego 2019

palce

Australijka, ucząca nas na studiach angielskiego, bardzo narzekała na polski palec u nogi. Mówiła, że w angielskim nazywa się on "toe" i nie trzeba niczego niezwykłego pamiętać. A po polsku palce są skomplikowane jak nie wiem co - bo trzeba pamiętać że palec jest u nogi, a nie np. do nogi, przy nodze, albo z nogą...

Podobnie ma się sprawa z palcem u ręki.
Na przykład z małym palcem u prawej ręki.
Same z nim kłopoty.
Bo gdy na lekcji wf wygiął się podczas skoku przez kozła, napuchł jak serdelek i przybrał barwę lazurowo-błękitną, to stał się powodem spędzenia wieczoru na izbie przyjęć...
Taka historia z tymi palcami.

8 komentarzy:

  1. Traumatyczne przezycia z mlodosci :)
    Ja zlamalam srodkowy palec u nogi, potykajac sie na krzywej plycie chodnikowej...
    kazali mi w drewniakach przez miesiac chodzic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie miałam złamanego żadnego fragmentu ciała. Wyobrażam sobie, że to musi strasznie boleć...

      Usuń
  2. A jeszcze w niemieckim jest tez latwiej, palce reki sa Finger, a nogi Zehe :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wydawałoby się, że po niemiecku wszystkie rzeczowniki muszą miec co najmniej 3 linijki długości 😉

      Usuń
  3. Palce są tylko "u".
    Jakby mocno chcieć, to można w sumie zapamiętać. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Palce, paluszki... paluchy, o tak, jest z nimi kłopot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polski jest wyjątkowo obfitym językiem. 😊

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":