Australijka, ucząca nas na studiach angielskiego, bardzo narzekała na polski palec u nogi. Mówiła, że w angielskim nazywa się on "toe" i nie trzeba niczego niezwykłego pamiętać. A po polsku palce są skomplikowane jak nie wiem co - bo trzeba pamiętać że palec jest u nogi, a nie np. do nogi, przy nodze, albo z nogą...
Podobnie ma się sprawa z palcem u ręki.
Na przykład z małym palcem u prawej ręki.
Same z nim kłopoty.
Bo gdy na lekcji wf wygiął się podczas skoku przez kozła, napuchł jak serdelek i przybrał barwę lazurowo-błękitną, to stał się powodem spędzenia wieczoru na izbie przyjęć...
Taka historia z tymi palcami.
Traumatyczne przezycia z mlodosci :)
OdpowiedzUsuńJa zlamalam srodkowy palec u nogi, potykajac sie na krzywej plycie chodnikowej...
kazali mi w drewniakach przez miesiac chodzic...
Nigdy nie miałam złamanego żadnego fragmentu ciała. Wyobrażam sobie, że to musi strasznie boleć...
UsuńA jeszcze w niemieckim jest tez latwiej, palce reki sa Finger, a nogi Zehe :)))
OdpowiedzUsuńA wydawałoby się, że po niemiecku wszystkie rzeczowniki muszą miec co najmniej 3 linijki długości 😉
UsuńPalce są tylko "u".
OdpowiedzUsuńJakby mocno chcieć, to można w sumie zapamiętać. ;-)
Ale trzeba chcieć bardzo mocno 😉
UsuńPalce, paluszki... paluchy, o tak, jest z nimi kłopot.
OdpowiedzUsuńPolski jest wyjątkowo obfitym językiem. 😊
Usuń