piątek, 22 lutego 2019

aparaty

Mama Kaliny nosi aparat słuchowy. A nawet dwa. Niestety, każdy aparat od czasu do czasu wymaga przeglądu, remontu i drobnych napraw. Mamy aparat też. A nawet dwa.
Niekontrolowany aparat zaczyna stopniowo i niemal nieodczuwalnie gorzej działać. Najbliższe otoczenie aparatu nie od razu się orientuje, że coś jest nie tak.
Otoczenie zaczyna automatycznie mówić do nosiciela aparatu nieco głośniej, ale, słowo harcerza, tego się nie odczuwa jako wyraźną zmianę.

Aparaty mamy były dziś na przeglądzie technicznym. Po nim - świat jest piękny! - mama słyszy, gdy mówię normalnym, cichym głosem.

- Kalinko, a tak na próbę, powiedz teraz do mnie coś tak, jak musisz mówić, gdy aparat gorzej działa - powiedziała mama w samochodzie.
 Kalina rzekła głosem donośnym, niemal bardzo donośnym.
Mama spojrzała przerażona.
- Jeśli tak do mnie krzyczałaś, to dlaczego nic mi o tym nie powiedziałaś?

No właśnie... Też tego nie rozumiem. Trudno uwierzyć, że się nie zorientowałam. Teraz natomiast czuję, że wróciłam do domu bez kaszlu. To dopiero szał! A nawet dwa!

17 komentarzy:

  1. Nie potrafie skomentowac aparatow;)
    Ale potrafie i chce Ci powiedziec, ze z kazda notka o Mamie rosniesz w moich oczach i co raz bardziej Cie kocham.
    Dziekuje, ze jestes, ze o tym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bardzo brakuje mi cierpliwości... 😥

      Usuń
    2. Moge sobie tylko wyobrazic, ale wiesz, nawet w tym braku cierpliowsci to z Twoich tekstow o Mamie przebija tyle milosci, ze az mi sie oczy poca ze wzruszenia..., ooo teraz tez.

      Usuń
  2. Harmonia, wspaniała słuchowa harmonia :*

    OdpowiedzUsuń
  3. jeden przegląd a dwa organy wyleczone i to u różnych osobników - cud prawdziwy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Teraz musisz myslec za mame, role sie odwracaja...
    Pozdrawiam cieplutko, wiosennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę sobie powtarzać, że opieka nad nią przypomina opiekę nad dzieckiem...

      Usuń
  5. I znów wychodzi, że kiedyś było lepiej. Człowiek przystawiał trąbkę do ucha i kierował ją w stronę rozmówcy. Taka trąbka nigdy się nie psuła i nie potrzebowała baterii. Do tego wyglądała uroczo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha! To doprawdy powód do radości, że nie muszę wszędzie z mamą targać ze sobą jeszcze trąbki! 😉

      Usuń
  6. Masz Karlino miejsce w niebie gwarantowane... Za wszystko co robisz i jak robisz dla swojej mamy ale też myślę że Ona na to zasługuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kalina, aureole rosną Ci już piętrowo. Nie zawadzasz o żyrandol?

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":