Starsza córka pożyczyła ode mnie na chwilę laptopa, bo chciała pobrać "jakieś pliki".
Następnego dnia siadam do pracy i oczom nie wierzę. Na moim pulpicie znajduje się kilka nowych ikonek o zaskakujących nazwach.
Otwieram pierwszy z plików, a tam tekst składający się przeważnie ze spółgłosek, ułożonych w dość długie zestawy. Długi tekst. Na kilkadziesiąt stron.
W następnych to samo. To znaczy - prawie to samo. Wygląda to jak fragmenty jakiejś prozy, w której każde słowo składa się z losowo ułożonych obok siebie spółgłosek, od czasu do czasu przedzielonych samogłoskami. Coś jakby fonetyczny zapis suchego kaszlu, albo nawet chrapania buldoga francuskiego, który cierpi na katar jelit...
Wiedzieć, że córka uczy się dziwnych języków, to jedno. Znaleźć na własnym komputerze tekst napisany w jednym z takich języków, to jednak zupełnie inne doświadczenie... :-)
a jaki to język bo aż sie zainteresowałam :D
OdpowiedzUsuńNiderlandzki 😊
UsuńHa! Klingoni wiecznie żywi!
UsuńKlingoński też brzmi jak zardzewiałe koło młyńskie? Biedni Klingoni 😉
Usuńo proszę ... mąż mojej kuzynki jest najprawdziwszym Flamandem :D
Usuńskoro da się wyodrębnić spółgłoski od samogłosek, to język nie jest zbyt egzotyczny. mogłaś trafić gorzej - gdzieniegdzie zapis dźwięków jest nierozróżnialny - alfabety arabskie, chińskie, czy japońskie są wolne od naszych przyzwyczajeń - może nawet słusznie, bo żyją chyba odrobinę dłużej na tym świecie.
OdpowiedzUsuńPrzy podejmowaniu decyzji przez moją córkę o wyborze języka to był ważki argument: nie będę się uczyć języka, w którym nauczę się podpisywać po trzech latach 😉
UsuńZawsze to jakieś rozluźnienie :) albo spięcie, jak kto woli :)
OdpowiedzUsuńRozluźnienie. Plus radość. 😊
Usuńoraz w moim przypadku ZAZDROŚĆ i DUMA by mnie rozpierała i zatykała!
OdpowiedzUsuńO, to też! To jest prawdziwy powód do zazdrości - wiedza!
UsuńJestem aktualnie w kraju, gdzie też jest mało samogłosek. Dziś widziałam napis: cwm du - cokolwiek to znaczy, wygląda dziwnie. ;)
OdpowiedzUsuńWalia?
UsuńTak One - zgadłaś. :)
OdpowiedzUsuń