poniedziałek, 19 marca 2018

parter

- Halo, Kalinko? No więc zdobyłam adres pana Jerzego. On mieszka na ulicy Kruczej 8, na parterze.
- Ale ja potrzebuję dokładny adres, mamo.
- A po co? Przecież jak do niego pojedziesz, to wystarczy ci, że to parter.
- Ale ja do niego nie pojadę. Chcę mu tę książkę wysłać w prezencie. Jako niespodziankę.
- Ach tak?! Ty sobie nawet nie wyobrażasz, jak on się ucieszył, że ty mu tę książkę chcesz wysłać!
- Mamo, to miała być niespodzianka!
- Ach tak?! To dobrze! Możesz od razu do niego zadzwonić i się umówić, kiedy do niego pojedziesz.
- Mamo, ja nie chciałam tam jechać! Miałaś mi tylko podać jego adres. Żebym mogła wysłać mu książkę jako niespodziankę.
- No to mu ją zawieziesz! Co to takiego?! Acha, i jeszcze jedno. Powiedziałam mu, że główny bohater nazywa się tak samo jak on, ale żeby nie myślał, że to specjalnie, bo to jest zupełny przypadek!
- Mamo, przecież to nie jest przypadek! Główny bohater nazywa się tak samo jak pan Jerzy, bo w ten sposób chciałam podziękować panu Jerzemu za jego pomoc! I pan Jerzy się na to zgodził! Użyczył mi swojego nazwiska. A ty mu teraz powiedziałaś, że to przypadek?!
- Ja pierwsze słyszę, Kalinko, że to nie jest przypadek. I bardzo cię proszę, jedź od razu do pana Jerzego z tą książką, bo on będzie czekał.
- Nie mam kiedy, mamo. Mam teraz urwanie głowy.
 
 - To po chciałaś, żebym cię z nim umawiała?! Zresztą, zrobisz jak chcesz. Ja miałam tylko podać ci adres i to zrobiłam.

17 komentarzy:

  1. Kocham Twoja Mame:)))) wiem, ze Ci akurat nie do smiechu w tym szczegolnym przypadku ale to nie zmienia faktu, ze ja kocham.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kalinko, twoja mamusia jest najlepsza:)))) Przekaz ze ma wielbicielke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam ochotę dzisiaj wyć do księżyca! ;-)

      Usuń
  3. Jak to dobrze, że nie masz pozwolenia na broń...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mam pozwolenie na płacz i zgrzytanie zębami 😉

      Usuń
    2. Poduszki też są legalne. O, jakże czasem mnie korciło, gdy patrzyłam na mojego śpiącego snem głębokim i niezmąconym tatusia, który wcześniej moją siostrę i mnie doprowadził do stanu co najmniej tygodniowej bezsenności i fermentopikawy!

      Usuń
  4. japierdolę...normalnie bym się rozwiodła, nie śmieszy mnie to Kalina, bo mam podobnie i wiem, że to zwykłe lekceważenie. współczuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko jest niecelowe. Mamie się myli, zapomina, ale chce być nadal bardzo aktywna. Tylko jak ha mam się w tym wszystkim odbaleźć? Praca, dom, mama, dzieci, mąż, a gdzie ja??

      Usuń
    2. ta, dobrymi chęciami piekło..i szatani a Ty się zrób samolubna bardziej oraz zmień nieco zasady. Ale teraz się trzymaj przez moment, bo to tylko chwilowe jest Kalina chwilowe !!! mąż zaraz wydobrzeje. dzieci podrosną i staną się samodzielne... czy Ty z tym kaszlem łazisz do roboty??

      Usuń
  5. Kalina, Ty coś bierzesz na uspokojenie? Czy to jest na receptę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płacz jest bez recepty. Bezsenne noce też. Dół Mariański na miejscu psychiki również. To mam zamiast uspokojenia...

      Usuń
  6. Kalino, mamy legitymacje członkowskiego tego samego klubu. Bez pozwolenia na broń, ale z pozwoleniem na płacz i zgrzytanie zębów. Kilka lat temu dokonałam zamachu stanu, zmieniłam zasady członkowskie, przyznałam sobie więcej praw i mniej mam zgrzytania zębami. Co nie znaczy, że jest łatwiej. Bo nie jest. Oczywiście, uśmiecham się czytając Twoje historie, bo piszesz świetnie, ale zbyt dobrze znam takie sytuacje i jest to uśmiech z goryczą na dnie. Pozdrawiam. Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość matki jest trudna. Ale miłość córki, na dodatek tej, która mieszka bliżej - ho!ho! ta dopiero jest trudna 😉

      Usuń
  7. kurcze to już jest wyższy stopień wtajemniczenia do którego zmierza i moja rodzicielka. Ona już też zapomina o tajemnicach i wygaduje na prawo i lewo a kiedyś tak nie robiła. Co ta starość z nami zrobi.

    Ubawiłam się, ale współczuję bo raczej Tobie nie jest do śmiechu podejrzewam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się, co mama robi, o czym ja nie wiem. Bo to co wiem raczej nie jest jedyne....

      Usuń
  8. Raju, matka jest tylko jedna. I w takich momentach ja sobie to powtarzam, bo inaczej to kaplica i na kolana. A tak poważnie, to zawsze kiedy moi rodzice w czymś pośredniczą, to jest właśnie tak, jak napisałaś. Nic dodać, nic ująć. Wtedy mówię sobie, nigdy więcej i tato mnie informuje, nie pyta, informuje: wiesz, podpisałem za Ciebie dedykację, przecież mamy taki sam charakter pisma.

    Nie pytaj, serio.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":