wtorek, 12 września 2017

dlaczego

Poniedziałek, godz. 7.00
pl.aliexpress
- Znowu mi dałaś do szkoły jabłko? Mówiłam ci, że nie lubię jabłek!

Wtorek, godz. 7.00
- Za wcześnie mnie dzisiaj obudziłaś!

Środa, godz. 7.00
- Dlaczego moja młodsza siostra weszła przede mną do łazienki?

Czwartek, godz. 7.00
- Za późno mnie obudziłaś i teraz muszę się spieszyć!

Piątek, godz. 7.00
- Nie powiedziałam ci, że już nie lubię kanapek z miodem, bo zapomniałam!

Poniedziałek, godz. 7.00
- Z czym mi zrobiłaś kanapkę do szkoły, bo akurat tego nie lubię?

Wtorek, godz. 7.00
- Robisz mi za duże śniadania do szkoły!

Środa, godz. 7.00
- Ale jak to? Mam sama sobie robić śniadania do szkoły? I sama się budzić? Ale dlaczego?

22 komentarze:

  1. :)))))
    wiem, wiem, to wcale nie jest smieszne, wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie to rano nie jest śmieszne! Ho, ho...! :-)

      Usuń
  2. Ciezko ma ta Twoja corka z taka Matka jak Ty:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem... Jestem jedyna taka na świecie... ;-)

      Usuń
  3. jeszcze za tym kiedyś zatęsknisz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za córkami - na pewno. Kocham je jak stąd do tamtąd i z powrotem.
      Za porannym marudzeniem - nigdy. Poranne marudzenie ciężko znoszę, bo sama rano ledwo wstaję z łóżka, a nie mam komu marudzić ;-)

      Usuń
    2. moja mama też nie lubi ale teraz mówi, że chętnie by pozrzędziła rano do nas i z nami a tu tylko puste 4 ściany niestety ...

      Usuń
    3. Może Twoja mama chciałaby przyjechać do mnie na jakiś czas? W ofercie mamy pełen zakres porannej szamotaniny intelektualnej 😉

      Usuń
    4. nie wiem czy ona ma jeszcze cierpliwość do dzieci podstawówkowych ... może już być z tym słabo :D

      Usuń
    5. Nie jest tak źle. To przecież tylko dwie przemiłe dziewczynki (po mamusi!)

      Usuń
  4. Pomyśl, ona pójdzie do tej szkoły, a Ty siup! Z powrotem do łóżeczka.
    Ona będzie musiała zmęczyć tę kanapkę zczymśczegonielubi (albo głodować) a Ty masz do dyspzycji lodówkę, szafeczkę ze słodkościami, barek...
    Aaaa, ale Ty przecież odwozisz córki do szkoły ☹ To nici z łóżeczka i barku.
    Mimo wszystko - Matko, miej serce nawet (a zwłaszcza) o 7 rano!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serce? O 7 rano? Bo, o tej godzinie mam tylko pęcherz i słabo działajacy żyrokompas... Bardzo słabo... 😉

      Usuń
  5. Ach, ach...kiedy nasze poszło na studia, i wyjechało na drugi koniec Polski odtańczyliśmy taniec radości. Nigdy więcej budzenia do szkoły!! Zawsze o poranku czułam, że jeszcze chwila, a zostanę dzieciobójczynią. Ale kanapeczki to przestaliśmy robić kiedy poszedł do gimnazjum, stwierdziliśmy, że skoro był w stanie pojechać na Grunwald i przetrwać, to i w szkole z głodu nie zginie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarna, kiedyś widziałam taką scenę w jakimś filmie: młoda kobieta mówiła, że marzy o tym, żeby iść na 2 tygodnie do szpitala. Pościelą jej łóżko, dadzą śniadanie, spytają jak się czuje... No raj na ziemi 😉

      Usuń
    2. Wiesz, ja tez czasami zaczynam tak marzyc, zeby pare dni polezec w lozeczku, bez wstawania, ale zaraz te glupie pomysly wywalam z glowy, zeby sie przypadkiem nie spelnily... :)))))

      Usuń
  6. jestem z Ciebie dumna Kalina )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym jeszvze umiała wprowadzić to skutecznie w życie, byłoby idealnie 😉

      Usuń
  7. Ech... napisałem najpierw o tym, jak to było, gdy mój pies szczenięciem był, ale skasowałem :) Doradziłbym w sposób oczywisty więcej stanowczości w ogóle, ale jakoś nie wyobrażam sobie Ciebie w tej roli. Pewnie będzie, jak jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ove, z żalem przyznaję, że masz rację. Jestem typem matki wyjaśniającej, tłumaczacej i pokazującej. Nakazywanie przychodzi mi z trudem, ale się staram. W moim przypadku to i tak duża sprawa.
      😉

      Usuń
  8. Wiem, że jeśli mam dorosłe, rodzone dziecko, to teoretycznie kiedyś było małe i na pewno chodziło do przedszkola i do szkoły, ale kompletnie wyparłam z pamięci, jak ja kiedyś wstawałam tak, żeby ogarnąć i siebie, i jego! Z perspektywy czasu wydaje mi się to po prostu niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest niemożliwe! Codziennie uważam, że dokonuję niemożliwego, dowożąc dzieci na czas do szkół. To jest logistycza mission impossible, ale jednak dajemy radę. I przeważnie żadna z nas nie wraca z parkingu po worek od wf, zeszyt od historii czy klucz od szafki 😉

      Usuń
    2. Ucza w szkole jeszcze wf-u i historii ?????????????

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":