 |
| "nie wrzucanie" boli, reszta bawi... (demoty.pl) |
Zasadziłam w ziemi jednego, malutkiego, pysznego pomidorka koktajlowego, którego kupiłam wczesną wiosną w sklepie. Pomidorek miał dość łagodny start i wykiełkował dopiero w lipcu. Za to rzucił się na świat kilkudziesięcioma malutkimi kiełkami, przepychającymi się ku słońcu. Rozdałam większość sadzonek a zostawiłam sobie jedną. Teraz mam na dorodnym krzaczku stado żółtego kwiecia i dwa ciemnozielone pomidorki. Trzymam kciuki, żeby zdążyły dojrzeć.
Jeśli zdążą, to jednego przechowam, żeby znowu zużyć go na nasiona. Takich genów nie można marnować na paszę!
To będzie
perpetuum mobile pomidoriensis. Pierwszy na świecie pomidor, którego owoców nikt nie je z powodu silnej więzi emocjonalnej.
To dopiero prawdziwy rajski, kuszacy owoc! ;)
OdpowiedzUsuńGrzechu nie będzie ;-)
UsuńTo ja bym musiała takie pomidora zasadzić już w lutym, może spróbuję, jak nie zapomnę... a Tobie pozostaje sprautarianizm, czy jakoś tak :P
OdpowiedzUsuńBoje się sprawdzić, co to słowo oznacza ;-)
UsuńNie bój :)
UsuńSprawdziłam. Sprautarianizm nie jest dla mnie. Bez serów i bez owoców nie przeżyję tygodnia 😉
UsuńW pierwszym roku jak sie tu przeprowadzilam (14 lat temu) moi gospodarze robili sos pomidorowy na zime (Wlosi) i gospodarz pizgnal te wszystkie skory i pestki pozostale po wyciskaniu w kacie gdzie wyrzucalismy takie ekologiczne odpady do utylizacji. Kryste ilez to bylo krzakow pomidorowych nastepnego roku a i w kolejnych latach. Normalnie pomidorowe zatrzesienie:))) Ale ze o to nikt nie dbal to wreszcie sobie odpuscily.
OdpowiedzUsuńI te krzaki miały owoce? Niesamowite!
UsuńWiekszosc nie dotrwala do owocowania, ale np. koktajlowe owocowaly nawet na tym wysypisku:))
UsuńPomidorowe perpetuum mobile - swietne :) Tez chce!!!
OdpowiedzUsuńPotrzebne są: jedna doniczka, jeden pomidor i trochę ziemi ;-)
Usuńha ha ha pomidor hodowany w celu rozmnażania ciekawe :D w dzisiejszym konsumpcyjnym świecie bardzo zacnie :)
OdpowiedzUsuńOn też rozumie powagę sytuacji i nie rozmnaża się zbyt obficie ;-)
UsuńHodowałem kiedyś cytrynę. Nie doczekałem się owoców. Pomidor to lepszy pomysł :)
OdpowiedzUsuńCytryna - to brzmi dumnie... ;-)
Usuńkidys się postarałam i wydłubałam te pestki i połozyłam na kaloryferu i koty mi wszystko zepsuły, to ja sie obraziłam i już nie wydłubuje ...ale Ty sobie dłub. i niech ci uprawa letką będzie.
OdpowiedzUsuńNic nie dłubałam! Wysyszyłam troszkę pomidora i wsadziłam w ziemię w całości! Na pomysł dłubania nie wpadłam... 😉
Usuń