niedziela, 2 lipca 2017

namaszczeniem

- Kupiłam piękne, białe pelargonie na balkon. Z namaszczeniem przesadziłam je do skrzyneczek. Wieczorem, przy mężowskiej pomocy, umieściłam

rd.com
skrzynki z pelargoniami na balustradach. Kojący serce widok cieszył mnie aż do późnej nocy.
Gdy poszłam spać, rozpętała się wichura. Wraz z hektolitrami wody, spadającej na mój balkon z każdej strony, wiatr dokonał dzieła zniszczenia.
O poranku sterczące ze skrzynek resztki tego, co jeszcze poprzedniego dnia było pięknymi pelargoniami, nie zachwycały.

Puenta:
Bardzo was przepraszam, zeszłoroczne, w połowie uschnięte trawki. Ślicznie wyglądacie w skrzyneczkach. I przede wszystkim - nic wam nie może już zaszkodzić... Nawet ja...

20 komentarzy:

  1. Chwila - to wszystko, czego można wymagać od doskonałości, jeśli wierzyć Tylerowi Durdenowi. Ja mu wierzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwila była piękna. Nie sądziłam jednak, że będzie trwać aż tak krótko. 😉

      Usuń
  2. Wiesz, dziś widziałam zieleń miejską w postaci traw i dzwonków. Bardzo to urokliwe było i myślę, że wytrzymałe. Postaram się wrzucić fotkę u mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie mogłyby być tylko metalowe dzwonki... Mieszkam chyba na trasie masowych wędrówek frontów atmosferycznych ;-)

      Usuń
    2. Pomyśl kategoriami dzikiej przyrody ;-) Łąki jakoś dają radę w naturze.

      Usuń
    3. A na łąkach koło mojego domu odkryto właśnie barszcz Sosnowskiego... 😉

      Usuń
  3. Daj szansę tym kikutkom. Rośliny mają niezwykłą wolę życia i z tych potarganych łodyżek mogą wyrosnąć silne i piękne okazy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo może mieć rację. Ostre cięcie wzmacnia rośliny. :-)

      Usuń
    2. Ostre cięcie! Ta nazwa naprawdę oddaje trafnie to co się stało. Ale daję szansę...

      Usuń
  4. Może odrosną? Do następnej nawałnicy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jedna taka nawałnica i nie będę mieć balkonu. 😉

      Usuń
  5. No to trafilas z tym sadzeniem, nie ma co ;)
    Ale wlasnie z powodu nawalnic nie wieszam juz skrzynek na balustradzie. Wszystko stoi pod scianami; na podlodze i na dwupietrowej póleczce, i nawet na stoliku jedna pelargonia stoi, tez sie opiera zywiolom.

    A jak dziewczeta pisza - odrosna. Pelargonie to twarde bestie sa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaglądałam w półprzewieszeniu na balkon sąsiadki. Czerwone pelargonie mają za nic wichury! Będę rasistką pelargoniową! 😉

      Usuń
    2. Albo u sasiadki na dole mniej wieje!

      Usuń
    3. Dziękuję, kochana! Ta wersja mi odpowiada! :-)

      Usuń
  6. Kiedy byłem małym chłopcem, w moim mieście były kosze na śmieci w kształcie tulipanów. Zrobione z blachy. Może coś w ten deseń, co? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam tylko w kształcie pingwinów, ale to nie to samo... Tulipany byłyby użyteczniejsze niż żywe pelargonie! !

      Usuń
  7. albo gniją, albo schną, albo są wyszarpywane...nawet kwiatkom kraj tutejszy nie służy ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo ktoś je permanentnie przepodlewa... ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":