![]() |
| rd.com |
Gdy poszłam spać, rozpętała się wichura. Wraz z hektolitrami wody, spadającej na mój balkon z każdej strony, wiatr dokonał dzieła zniszczenia.
O poranku sterczące ze skrzynek resztki tego, co jeszcze poprzedniego dnia było pięknymi pelargoniami, nie zachwycały.
Puenta:
Bardzo was przepraszam, zeszłoroczne, w połowie uschnięte trawki. Ślicznie wyglądacie w skrzyneczkach. I przede wszystkim - nic wam nie może już zaszkodzić... Nawet ja...

Chwila - to wszystko, czego można wymagać od doskonałości, jeśli wierzyć Tylerowi Durdenowi. Ja mu wierzę.
OdpowiedzUsuńChwila była piękna. Nie sądziłam jednak, że będzie trwać aż tak krótko. 😉
UsuńWiesz, dziś widziałam zieleń miejską w postaci traw i dzwonków. Bardzo to urokliwe było i myślę, że wytrzymałe. Postaram się wrzucić fotkę u mnie.
OdpowiedzUsuńU mnie mogłyby być tylko metalowe dzwonki... Mieszkam chyba na trasie masowych wędrówek frontów atmosferycznych ;-)
UsuńPomyśl kategoriami dzikiej przyrody ;-) Łąki jakoś dają radę w naturze.
UsuńA na łąkach koło mojego domu odkryto właśnie barszcz Sosnowskiego... 😉
UsuńDaj szansę tym kikutkom. Rośliny mają niezwykłą wolę życia i z tych potarganych łodyżek mogą wyrosnąć silne i piękne okazy.
OdpowiedzUsuńOby! ;-)
UsuńBo może mieć rację. Ostre cięcie wzmacnia rośliny. :-)
UsuńOstre cięcie! Ta nazwa naprawdę oddaje trafnie to co się stało. Ale daję szansę...
UsuńMoże odrosną? Do następnej nawałnicy?
OdpowiedzUsuńJeszcze jedna taka nawałnica i nie będę mieć balkonu. 😉
UsuńNo to trafilas z tym sadzeniem, nie ma co ;)
OdpowiedzUsuńAle wlasnie z powodu nawalnic nie wieszam juz skrzynek na balustradzie. Wszystko stoi pod scianami; na podlodze i na dwupietrowej póleczce, i nawet na stoliku jedna pelargonia stoi, tez sie opiera zywiolom.
A jak dziewczeta pisza - odrosna. Pelargonie to twarde bestie sa.
Zaglądałam w półprzewieszeniu na balkon sąsiadki. Czerwone pelargonie mają za nic wichury! Będę rasistką pelargoniową! 😉
UsuńAlbo u sasiadki na dole mniej wieje!
UsuńDziękuję, kochana! Ta wersja mi odpowiada! :-)
UsuńKiedy byłem małym chłopcem, w moim mieście były kosze na śmieci w kształcie tulipanów. Zrobione z blachy. Może coś w ten deseń, co? ;)
OdpowiedzUsuńPamiętam tylko w kształcie pingwinów, ale to nie to samo... Tulipany byłyby użyteczniejsze niż żywe pelargonie! !
Usuńalbo gniją, albo schną, albo są wyszarpywane...nawet kwiatkom kraj tutejszy nie służy ...
OdpowiedzUsuńAlbo ktoś je permanentnie przepodlewa... ;-)
Usuń