środa, 1 marca 2017

parkingu

- Zgubiłam samochód na parkingu pod centrum handlowym.
- Nie zapamiętałaś, gdzie zaparkowałaś?

MotoWiocha.pl
- W zasadzie to zapamiętałam. Tylko zapomniałam, że po chwili przestawiłam samochód, bo znalazłam bliżej wejścia wolne miejsce...
- Ile Ci to wszystko zajęło?
- Jakieś 5 minut, 3 kg wagi, osiemnaście zmarszczek i 115 siwych włosów.

29 komentarzy:

  1. W takich sytuacjach zawsze udaję że wszystko jest pod kontrolą. Kosztuje mnie to jedynie kilka siwych włosów więcej;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie! Zachować twarz!
      Spokojny spacer po wszystkich zakamarkach parkingu przynosi zwykle rozwiązanie problemu.
      Chociaż parkingi są teraz takie powykręcane, że trudno trasę wyznaczyć... ;-)

      Usuń
    2. Optymalną trasę wyznaczamy odpalając na noszonym zawsze w torebce laptopie program do rozwiązywania zagadnienia komiwojażera :)

      Usuń
    3. Ove, muszę sprawdzić, o czym piszesz. :-)

      Usuń
    4. O jasna pogoda, jakie to skomplikowane. Czy ja kiedyś mówiłam, że lubię matematykę? Żartowałam! ;-)

      Usuń
  2. To i tak niezły wynik... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, dziękuję za zrozumienie. Mogłam szukać poł dnia, prawda? ;-)

      Usuń
    2. Dokładnie to miałam na myśli! ;-)

      Usuń
    3. Mąż koleżanki zgłosił kiedyś kradzież w takich okolicznościach. Teraz wiem: poczekać aż sklepy pozamykają i wtedy szukać na pustym parkingu. 😉

      Usuń
  3. Notorycznie gubię samochody. Raz nawet zaczęłam się przez pomyłkę włamywać do cudzego...
    A jednego parkingu unikam jak ognia, bo gubię tam nie tylko samochód, ale siebie razem z nim. A jeśli już muszę tam wjechać, umiem tylko trafić do sektora N, sekcja Żyrafa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam jeden, na który nie wjeżdżam. Od czasu, jak zablokowałam wyjazd i ochrona informowała mnie, co należy zrobić, przez megafony... To było krępujące...

      Usuń
  4. To był bardzo precyzyjny opis, ja bym znalazła!

    OdpowiedzUsuń
  5. Odkąd mamy kluczyk otwierający na odległość + błysk znalezienie samochodu na parkingu jest dużo łatwiejsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działa nawet na tych pokrętno-wygiętych parkingach z kolumnami? Zazdroszczę...

      Usuń
  6. szkoda, że na mojego męża nie działa to odchudzająco. Codziennie traci 10 minut na znalezienie auta pod blokiem. Mamy taką dżunglę z parkingiem, że nigdy nie ma miejsca wiec parkujemy na 3 okolicznych parkingach. On nigdy nie pamięta gdzie poprzedniego dnia znalazł miejsce więc codziennie od nowa szuka auta ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, jak ja go rozumiem... A do tego te krępujące pytania domowników: gdzie masz samochód? I pustka w głowie. 😉

      Usuń
    2. jakie krępujące pytania: mój wrzask kiedy w obcasach zapieprzam 10 minut po osiedlu a on się potem orientuje, że dziś akurat wrócił wcześniej i przecież ma auto naprzeciw klatki ....

      Usuń
    3. Polly, Twój mąż chce się pochwalić przed sąsiadami, jaką ma fajną żonę, oprowadza Cię dookoła osiedla dumny jak paw, a Ty się na niego nadwyrężasz głosowo?! No wiesz!?

      Usuń
    4. ha ha ha ... nie pomyślałam o tym ! dzięki :D już nie będę ...

      Usuń
  7. Wczoraj szarpałam za drzwi samochodu, i tak patrzę do środka, skąd tyle dorobnych eurasków na półce i ciastka? Paddy nie żre w aucie i tak cofam się o krok, ale to nie nasze auto, chociaż miejsce parkingowe i owszem. Paddy sobie odjechał, pojechał i już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to był chociaż podobny samochód? ;-)

      Usuń
    2. Wróć! Nie to chciałam napisać! Na pewno był podobny, bo wszystkie są nieomal identyczne!
      Pytanie brzmi: A to był chociaż samochód w podobnym kolorze?

      Usuń
    3. Hehe, bardzo :) chociaż Paddy Twierdzi, że nie powinnam się mylić. Mało tego, po tylu latach bycia tutaj, zawsze ładuję się od strony kierowcy, no wiesz, w Polsce to była strona dla pasażera, ale Paddy myśli, że ja koniecznie chcę kierować :P

      Usuń
    4. Mój znajomy podszedł kiedyś ze mną do swojego samochodu od prawej strony i uchylił drzwi. A ja myk-wsiadłam. Jakież było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłam przed sobą kierownicę. A jak on musiał się zdziwić...: Proponuje kobiecie, że ją podwiezie, a ta się chce na siłę wykazać jako kierowca w cudzym samochodzie. 😉

      Usuń
    5. Czuję się pocieszona :P

      Usuń
  8. Jak mielismy czarne combi, to nie raz i nie dziesiec razy usilowalam wejsc do obcego samochodu. A Borsuk, zlosliwiec jeden, zawsze sie przygladal i czekal, kiedy sie zorientuje.
    No, i dziwil sie jak ja moge nie rozrózniac miedzy czarnymi combi róznych marek, przeciez one sa calkiem inne.
    Taaa. Calkiem.
    Ratowalo mnie tylko to, jesli auta byly zaparkowane tak, ze widac rejestracje - wtedy wiedzialam, które nasze, bo to byly moje inicjaly i bardzo latwe cyferki :)

    Teraz od wiosny 2016 nie mamy auta, ale kiedys pewnie w koncu jakies kupimy - i znowu bedzie to samo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przybijcie piąteczkę dziewczęta))) nagminnie gubię auto, bo mi się wydaje, że tu no tu tu postawiłam a i pomyliłam je nie raz i nie dwa....))

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że tu stoi - to jeden problem. Nie mam bladego pojęcia gdzie stoi - to zupełnie inna sprawa. Gorsza... 😉

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":