 |
| filmweb |
Poszłam z córkami do restauracji. Usiadłyśmy przy stoliku, zaczęłyśmy czytać menu i wtedy zorientowałam się, że obok mnie siedzi Smród. Prawdziwy, nachalny Smród. Spytałam córek, czy też czują, ale nie. Smród siedział tylko obok mnie. Rozejrzałam się dyskretnie dookoła, żeby znaleźć źródło Smrodu, ale nikt nie dawał nadziei na bycie jego przyczyną. Po zjedzeniu obiadu przeszłyśmy do samochodu. Smród ze mną. Nakazałam pilne poszukiwanie pod podeszwami butów, gdyż Smród zdecydowanie sugerował, iż pochodzi od psiej miny przeciwpiechotnej. Podeszwy córek były czyste. Wszystko wskazywało na to, że to moje buty są źródłem Smrodu. Na skrzyżowaniu wykonałam kwiat lotosu połączony z saltem mortale i rozpoznanie było jednoznaczne: moje buty też są czyste. Po wejściu do domu zarządziłam natychmiastowe wąchanie wszystkiego, co było z nami w restauracji. Kurtki, czapki, rękawiczki, szaliki, czapki - żadnych sukcesów. I wtedy powąchałam spód mojej torebki. Boże najświętszy, jaki fetor! Musiałam położyć ją w coś naprawdę skondensowanego wąchalniczo, bo cuchnęła tak strasznie, że wątroba przekręcała się trzykrotnie wokół własnej osi.
Natychmiastowe ewakuacja wszystkiego z torebki (zebrała się spora góra przedmiotów zaginionych od lat) i pranie w warunkach autoklawowych uratowały sytuację.
Martwię się tylko, że dość długo siedziałyśmy w restauracji i wszyscy, zajmujący sąsiednie stoliki naprawdę sporo czasu męczyli się, czując to samo co ja...
I nikt przy tych sasiednich stolikach nic nie mówil? Jacy cierpliwi ludzie!
OdpowiedzUsuńKurturarni 😉
Usuńale, że postawiłaś torebkę na psiej kupie???
OdpowiedzUsuńKalina ??? to chyba nie jest możliwe. choć ja mam tak duże torebki-torby i stawiam czasem gdzie popadnie....że jednak mozliwe siuski ale nie kupa??
Na torebce nie było, że się politycznie wyrażę, widocznych dowodów smrodu. Były tylko odczuwalne. 😉
Usuńhmmm cud??nie widać a czuć!
UsuńAlbo ktoś Ci zrobił psikusa. W tych sklepach śmieszkach kupują takie smrody.
OdpowiedzUsuńNiech się lepiej nie przyznaje! ;-)
Usuńważne, że dała się wyprać :)
Usuńmiałam to samo pewnej zimy kiedy u jednej przemiłej starszej Pani położyłam na chwilę na stole w kuchni rękawiczki ... wprost w koci smród niekastrowanego kocura ... niestety skórzane rękawiczki za wnet 1/3 mojej ówczesnej wypłaty nie przeżyły tego spotkania ...
OdpowiedzUsuńMogły służyć jako odstraszacz kocurów ;-)
Usuńsłużyły tylko jako odstraszacz mojego męża. Przyszłam z nimi do domu i od razu musiałam wywalić bo wywęszył smród zanim przekroczyłam próg.
UsuńNa butach to mialam, ale na torbie???????? :)))
OdpowiedzUsuńA tam, na butach... Na butach to łatwizna! ;-)
UsuńAutoklawowe warunki od czasu do czasu dobrze robią takim rzeczom jak torebki ;). Ja nawet tak buty piorę, choć wszyscy mi huczą, że nie wolno.
OdpowiedzUsuńPrać to nie wolno telefonów i paszportów. 😉
Usuń