Aby się zalogować, muszę się najpierw zarejestrować.
Aby się zarejestrować, muszę najpierw podać swojego maila i poczekać, aż mi na niego przyślą link potwierdzający.
![]() |
| ChinaSmack [za:] Podglądanie Chin |
Za moment nie będzie sensu zamawiać tego obiadu, bo będzie już jutro po obiedzie.
Nadal czekam.
Co chwilę sprawdzam na skrzynce - nic.
Na stronie firmy obiadowej zauważam ikonkę z napisem: Nie dostałeś linka potwierdzającego?
Klikam uszczęśliwiona. Oznacza to, że są nas tysiące.
Czekam na nowe potwierdzenie.
Mija kolejny rok świetlny.
Zaczynam się zastanawiać nad sensem życia.
A może szybciej będzie samemu dowozić obiady podczas dużej przerwy?
Nadal czekam.
Zgłodniałam od tego czekania. Nieuchronnie zbliża się pora jutrzejszego podwieczorku.
Czy oni teraz dadzą mojej córce ten przeterminowany obiad?
Może pomyłkowo
podałam adres mailowy swojej drugiej skrzynki? Sprawdzam. Nic.
Na horyzoncie intelektu, gdzieś w okolicach podświadomości, zaczyna się pojawiać mały napis.
Jest coraz większy.
Układa się w litery: spam! Muszę sprawdzić spam.
Życie jest piękne! Potwierdzam, zamawiam, zamykam laptopa.
Jestem dumną ze swoich osiągnięć matką, a moje drugie imię to Sukces.
- Mamo, zapomniałam ci powiedzieć, że jutro lekcje wcześniej się kończą i musisz mnie odebrać przed obiadem.

A mozna brac na wynos? :)
OdpowiedzUsuńW takim piętrowym, aluminiowym termosie z rączką? O, pamiętam! Pamiętam! Jakie cudowne wspomnienia! A w środku wszystko cudownie pachnące aluminium!
UsuńOdpowiadam na pytanie nr 1: można, ale trzeba od razu zamówić w formie nawynosalnej...
No to nie ma sily, musisz poczekac, az zje. (Moze sie zalapiesz na kompot - sa w ogóle jeszcze kompoty?)
UsuńGotuję namiętnie kompoty. Uwielbiam je. Gruszkowy, brzoskwiniowy, jabłkowy... Mmmm...
UsuńPozwolę sobie sama skomentować zamieszczone zdjęcie, bo mnie intryguje niemożebnie: Jak to jest możliwe, że chińskie dzieci śpią wszystkie w tej samej pozycji?! Swetrów nie skomentuję. Wszak to naturalnie naturalne, że się człowiek lubi wygrzać pod kołderką... ;-)
OdpowiedzUsuńKalinko, ja tam widzę przyszłego działacza opozycyjnego podziemia, nonkonformistę - czwarty dzieciak w lewym rzędzie, czerwony sweterek - śpi z łapkami do góry :)
UsuńMnie też trochę czasu zajmuje, żeby wpaść na pomysł, że gmail znów chciał być mądrzejszy, i żeby zajrzeć do spamu ;)
Ha! Faktycznie! Dla niepoznaki mama założyła mu czerwony sweterek. Że niby taki poprawny...
UsuńKiedyś koleżanka przesyłała mi zdjęcia z firmowej imprezy. Wszystkie przeszły, a zdjęcie z szefem trafiło do spamu... Komputer jednak czasem bywa mądrzejszy... ;-)
Widziałam kiedyś zdjęcie dwóch małych Chińczyków w spodenkach na szelki, a ich malutkie ptaszki wystawały przez specjalny otwór w spodenkach. Pomysłowe, nieprawdaż?
UsuńJak to dlaczego spia w tej samej pozycji? Jak u nich tak gesto to nie ma wyboru, wazne, zeby sie zmiescic:))
UsuńPies ma racje, ten w czerwonym sweterku wyraznie sie czegos domaga:))
UsuńBiedne dziecko... Mam nadzieję, że ma spokojne i szczęśliwe życie pomimo uniesionych rączek ;-)
UsuńHa ha ha :) :) i brawo dla technologii XXI wieku . Czyli kiedyś życie było naprawdę prostsze ?
OdpowiedzUsuńW tamtych czasach poszłabym do szkoły i zapłaciła gotówką (gotówką! Co za paradoks! Wtedy była tylko gotówka!).
UsuńWczoraj zajęło mi to mniej więcej tyle samo czasu, tylko nawet nie wstałam z kanapy...
Wniosek: Dawniej ludzie byli zdrowsi... ;-)
Firma obiadowa przez internet, a może jak w Czasomierzach Mitchella, pasta do rozrabiania z wodą, zapas na cztery lata o smaku pizzy hawajskiej. I z główki :)
OdpowiedzUsuńA po czterech latach zmiana na śledzia w śmietanie ;-)
Usuńalbo w sosie czosnkowym - wolę :P
UsuńAle tak codziennie musisz zamawiac te obiady? czy moze mozna raz na miesiac albo chociaz tydzien?
OdpowiedzUsuńMożna, można... My dopiero debiutujemy obiadowo, więc zaczęłyśmy skromniutko ;-)
Usuńkurcze że też na to nie wpadałam )))i przywoążą do domu, do szkoły gdziebądz ))
OdpowiedzUsuńTo jest firma, z którą szkołą podpisała umowę na masowe dożywianie nieletnich :-)
Usuńno tak, to chyba norma, w mojej szkole też wydawanie przywiezionych obiadów, jak u Nivejki...
UsuńI komu przeszkadzały poczciwe panie intendentki?
OdpowiedzUsuńKuchnia w szkole mojego syna służy jedynie wydawaniu tego co przywiezie firma obiadowa. Duża przerwa w szkole już nie pachnie obiadem tylko plastikowymi naczyniami.
I pani z wiadra nalewała kompot... Ach...
Usuńa zupy były w wazach do woli :)
UsuńHaha.
OdpowiedzUsuńHa.
A u mnie może iść za darmo i zapłacić nazajutrz. Szkoła z człowiekiem za ladą wiele ułatwia.
To się nazywa w fachowej nomenklaturze "obiad na krechę" ;-)
Usuńhahahahahahahaha ... nieeee uwielbiam <3
OdpowiedzUsuń