niedziela, 8 marca 2015

kawę

- Babcia Nowakowa zaprosiła mnie na śniadanie. Bułeczka, dżemik domowej roboty - pełen luksus. Zapytała też, czy napiję się kawy. Ja bardzo chętnie, bo pora była wczesna, a pogoda taka, że ciśnienie jeszcze nie wstało. Dalej wszystko było jak to u babci Nowakowej. Przyniosła mi tę kawę w filiżance, obok postawiła mleczko. Ideał. Już w myślach dziękowałam losowi za ten czarny jak smoła wskrzeszacz porannej energii. I wtedy zrobiłam pierwszy łyk. To była kawa zbożowa!

4 komentarze:

  1. To ten szok tez powinien niezle postawic cie na nogi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję ze wstydem: nie wykorzystałam go w sposób należyty... ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":