Mam pamięć dziurawą jak sito.
Gubię, zapominam.
Nie mogę sobie przypomnieć nazwisk, imion, terminów.
Boję się, że zaczynam iść drogą mojej mamy. Bardzo się boję.
Mam pamięć dziurawą jak sito.
Gubię, zapominam.
Nie mogę sobie przypomnieć nazwisk, imion, terminów.
Boję się, że zaczynam iść drogą mojej mamy. Bardzo się boję.
Kalina się uczy spokoju. Kalina się uczy, że jest czas na patrzenie przez okno i jest czas na działanie. I czasem udaje się Kalinie w samym środku burzy zachować spokój i przekazywać go innym. A czasem się nie udaje.
Ale przecież na tym polega nauka.
Podobno w ogrodzie najwięcej pracy jest wiosną i jesienią.
Kalina przegapiła sezon wiosenny, ponieważ ogród był wtedy jeszcze własnością mamy.
Teraz jest jesień, Kalina chodzi do ogrodu i nie ma pojęcia, co w nim robić. Chodzi zatem i podziwia, dotyka roślin, sprawdza czy ładnie wyglądają i czy ładnie pachną.
Posadziła Kalina kolejną transzę cebulek kwiatowych. Wycięła z płotu chmiel, który poczuł się panem i władcą przestworzy. Odwróciła kompost z prawej na lewą i wróciła do domu.
Wszystko jest idealnie - dziko, spokojnie i pięknie.
Poszukiwania telefonu, który ma wyłączony dźwięk, nie są sprawą łatwą i przyjemną. Gdy zapadły ciemności, Kalina i jej córka pogasiły światła w domu i dzwoniły z innego numeru, poszukując świecącego ekranu. Bezskutecznie. Okazało się, że telefon wpadł pod siedzenie w samochodzie. Po długim czasie się okazało.
Nic przyjemnego.
- Rodzice nie wchodzą na konta w e-dziennikach swoich dzieci. Są nieodpowiedzialni, niezaangażowani i mają wszystko gdzieś - powiedziała koleżanka z pracy Kaliny.
Kalina natychmiast weszła na konto w e-dzienniku swojej córki. Kalina wie, że jest nieodpowiedzialna, niezaangażowana i ma wiele rzeczy gdzieś, ale nie lubi, gdy jej zachowanie nazywa się po imieniu.
Leniwy weekend. Spacery, książka i akwarele.
Ortopeda powiedział, że nie powinnam chodzić w butach na obcasach. Zaśmiałam się. Nie chodzę w takich butach od lat. Niechodzenie na szpilkach niestety mnie nie uzdrowi, ale też nie przyspieszy pogorszenia. Dobre i to.
Kalina kupiła swojej klasie prezent bez okazji: 8-metrową linę. Nauczyła dzieciaki skakać. W dzieciństwie Kaliny mówiło się na to "skakać w linkę".
Teraz Kalina z dumą patrzy, jak jej klasa skacze na przerwach. Ha!
Czytam "Nomadland" - książkę, na podstawie której nakręcono oskarowy film. Przerażająca wizja przyszłości - ludzie bez emerytur, pracujący półlegalnie do ostatnich swoich dni. Przemierzający samochodami najdziwniejsze zakątki kraju w poszukiwaniu miejsca do zaparkowania i popracowania, choćby przez dwa tygodnie.
Jeśli nas to spotka...
Jadę do chirurga szczękowego z tzw. nagłym przypadkiem. Dziś w nocy dotarło do mnie, że jest piątek a ja do poniedziałku nie przeżyję bez lekarza.
Z dnia na dzień coraz mniej nauczycieli w szkole. Wszyscy mają takie same objawy: kaszel, obolałe gardło, katar i ból głowy. Dziś padło na Kalinę - kaszle jak szczekający pies na łańcuchu. Kalina ma wykupione prywatne ubezpieczenie i dzięki temu mogła umówić się na jutro do lekarza - koleżanki z pracy nie mogą się dostać do żadnej przychodni.
Kiepsko.
Nie mam osobowości dochodzeniowo-śledczej. Nie interesuje mnie, kto postawił wazon na półce, kto przechodził, kto potrącił, a kto wycierał wodę. I jestem bardzo niemiła dla osób, które w chwili pożaru zajmują się usprawiedliwianiem siebie, rzucaniem oskarżeń na innych, szukaniem winnych, zamiast wziąć sikawkę do ręki i lać na płomienie.
Jestem niezwykle emocjonalną osobą i mam ogromną trudność w pracy z autystykami. Nie rozumiem. Nie ogarniam. Nie czuję.
Wiem co robić, ale w praktyce przychodzi mi to nad wyraz ciężko. Po lekcji z takimi uczniami jestem wypompowana psychicznie i intelektualnie.
To ciemna strona mojej pracy...
Zastanawiam, się, co myślą o sobie ludzie o osobowości narcystycznej. Upajają się dźwiękiem swojego głosu? Z upodobaniem patrzą w lustro, żeby zachwycić wzrok niegasnącą urodą? A może wolą spędzać czas w milczeniu, delektując się własnym intelektem...?
Ostatnie odrzucam. Wszyscy ludzie-narcyzy jakich znam uwielbiają gadać i mam ich już po dziurki w nosie. Nie podzielam ich zachwytu ich osobą.
Kalina usłyszała diagnozę. Brzmiała ona dokładnie tak: Pani Kalino, niech Pani otwiera szampana!
Wszystko wskazywało na to, że sytuacja jest nieciekawa, a tymczasem okazało się, że nie jest idealnie, ale dramatu też nie ma. Za pół roku kontrola i decyzja o angażowaniu chirurga.
Pół roku?! Przez pół roku można przytyć 30 kg. Albo dojść pieszo do Tanzanii. Albo napisać jeden tom "W poszukiwaniu straconego czasu".
Nie martwię się. Oglądam te części ciała, które spłatały mi figla i nie mogę uwierzyć, że wyhodowałam sobie takie cuda.
Próbuję się pozytywnie nastawiać.
Będzie jak ma być i wtedy się okaże, że jest dobrze - myślę i czuję, że trochę sama się oszukuję.
Zaczynam akcję dbania o siebie.
Odkładałam, odkładałam i los pokazał mi środkowy palec.
Dziś rano o 8:02 zadzwoniłam i umówiłam wizytę w poradni onkologicznej.
Niech to szlag.