- Ile jest 8 razy 7?
- Muszę
się zastanowić. A co?
- Tu piszą, że kobiety nie znają tabliczki mnożenia...
- I ty w ten sposób chciałaś się dowiedzieć, czy ja jestem kobietą? Nie wystarcza ci, że ciągle gubię klucze?
- Patrz, jaki śliczny ptaszek!
- Gdzie!
- No tu!
- Nie widzę!
- No tu, na gałązce!
- Na której?
- Na tej poziomej! Widzisz?
- Nie widzę.
- No jak możesz go nie widzieć?
- Normalnie. Oczami nie widzę.
- Do czego to jest?
- Niepotrzebne. Wyrzuć.
- Czekaj! To jest przecież klucz do skrzynki na listy!
- To potrzebne. Nie wyrzucaj.
- Dobre rady zawsze na czasie.
- Miałaś kiedyś wszy?
- A dlaczego pytasz?
- Bo mam takie coś na głowie i nie wiem, czy to nie wszy.
- Pokaż... Nie. To grzybica.
- Uf... Ale ulga.
- Ale grzybicę będziesz leczyć miesiącami, a wszy wytępisz przez pół godziny!
- Ale jakoś trzeba kupić ten płyn na wszy! A lek na grzybicę jednak lepiej wygląda...
- Chyba coś się ze mną złego dzieje, bo zgubiłam kluczyki do samochodu... Ciągle coś gubię, zapominam... Może mam jakąś chorobę?
- Przecież dałaś mi wczoraj kluczyki, bo dzisiaj nie jedziesz do pracy. Masz szkolenie.
- Tak... To jednak musi być choroba. No bo przecież nie starość...
- W tej sytuacji chyba też wybrałabym chorobę...
- Co tu tak śmierdzi?
- Śmierdzi?
- No strasznie. Jakby płyn do mycia toalet.
- Nie czuję.
- Nie czujesz? Przecież cały dom cuchnie! Czekaj... To ty tak śmierdzisz!
- Ja nie cuchnę, tylko pachnę. To moje nowe perfumy!
- Aha... A drogie były?
- Ponad 3 stówy...
- Jasna pogoda... A płyn do toalet nie byłby tańszy?
- Gdzie jest rosół?
- Jaki rosół?
- Jaki rosół? Normalny! Ugotowałam rano rosół.
- Oo... Myślałam, że to woda po wczorajszej fasolce i go wylałam...
- To teraz ty organizujesz dzisiaj obiad...
- PizzaHut czy McDonald?
- Kupimy jakieś kwiatki na balkon?
- A kto je będzie potem podlewał? Same problemy z takimi kwiatami.
- Z tobą też są same problemy. Chociaż nie trzeba cię podlewać...
- Masz plaster?
- Nie. Mam bandaż i jałowy opatrunek... Ale mogę pójść do apteki i cos ci kupić. A co się stało?
- Obraz krzywo wisi i chciałam go podkleić plastrem od spodu, żeby go wyprostować.
- To sama sobie idź do apteki.
- Dlaczego nie odbierasz telefonu? Już chciałam dzwonić po policję! Gdzie ty właściwie jesteś?
- No w domu jestem, tylko wyciszyłam telefon.
- W jakim domu?
- No w naszym. Sprzątam piwnicę!
- Cały dzień?
- Gdybyś mi pomogła, to byłoby szybciej.
- Nie, nie... To już wolę dalej cię szukać...
- Pamiętasz, jak się robiło sznureczki na szpulce? Mama przyczepiała gwoździki do szpulki, a my wiązałyśmy na nich nitki i z tego dołem wychodził sznureczek. Pamiętasz?
- Tak... Ale na wszelki wypadek chciałam ci powiedzieć, że teraz już nie ma drewnianych szpulek!
- Właśnie znalazłam jedną w szufladzie!
- Całe szczęście, że nie dwie...
- Co ci się stalo?
- Miałam pobieraną krew...
- Z twarzy?
- A, to... Jak wychodziłam z laboratorium, to patrzyłam ,czy już przestało mi lecieć i nie zauważyłam wielkiej tablicy informacyjnej...
- A co było na tej tablicy?
- Żeby usiąść po pobraniu krwi i odpocząć 5 minut...
- Jest mi tak niedobrze...
- Czytałaś w samochodzie?
- No tak...
- A zjadłaś śniadanie przed wyjściem?
- No nie...
- A piłaś rano sok?
- No tak...
- No to musi ci być niedobrze!
- Nawet sobie postękać od rana nie można? Tylko jakieś śledztwa, dochodzenia, przepytywania?... A ja tu cierpię!