- Teraz musisz kliknąć "zamów".

- I co dalej?
- No nie wiem... O, chyba tu: "potwierdź zakup biletu".
- Dobrze, w końcu jakoś nam idzie. Ale jak mam potwierdzić? Przecież tu jest tylko opcja zrezygnowania, a ja nie chcę rezygnować.
- No to kliknij obok.
- Zniknęło. Świetnie. Teraz nie wiemy, czy mamy te bilety, czy nie...
- No nie mamy, bo przecież nie zapłaciłaś.
- Wiesz, ile czasu nam to zajęło? 45 minut! Prawie godzinę siedzimy obie przy komputerze i próbujemy kupić bilety do kina. Czyli w sumie dwie godziny, bo jedna godzina moja, druga twoja. Prędzej doszłabym do tego kina pieszo! To był twój kolejny genialny pomysł. Dwie godziny w plecy! Że też dałam sie przekonać! Już nigdy się nie zgodzę na te twoje nowoczesności! A poza tym...
- To nie były dwie godziny, tylko półtorej.
- Co?
- Siedziałyśmy 45 minut, czyli w sumie półtorej godziny, bo 45 minut dodać 45 minut to półtorej godziny...
- Szkoda, że się nie znasz na obsłudze komputera tak dobrze, jak na zegarku...