Kalina nie lubi siedzieć w knajpce z kimś, kto bardzo głośno mówi. Zwłaszcza, jeśli ten ktoś opowiada o rzeczach, o których niekoniecznie wszyscy dookoła muszą słyszeć.
I chyba to brak asertywności Kaliny sprawia, że Kalina nie zapcha paszczy takiego kogoś wielkim kawałkiem szarlotki. Żeby nie krzyczał o swoich intymnych sprawach. W miejscu publicznym.
Ludzie są zadziwiający. Wydaje im się, że świat obok jest tylko tłem dla ich życia. Bo to właśnie to "ich" życie jest najważniejsze. Ja nie lubię ich zwłaszcza w tramwaju/pociągu, kiedy jestem usidlona miejscem i choć nie chcę - muszę słuchać. Chwała temu co wymyślił słuchawki.
OdpowiedzUsuńA Ci, którzy ubarwiają własną rzeczywistość, byle wydać się lepszymi, cóż - pozostaje im albo mega dobra pamięć - albo samotność, bo to zawsze w końcu wychodzi.
no tak, ludzie gdy sie napiją to raczej głośni sa i głośno sie zachowują. nie lubie ale zdarzało mi się niestety dobrze bawić w czasach zaprzeszłych i możliwe, że inni sie mnie fajnie bawili ...
OdpowiedzUsuńMargo też nie lubi głośnych ludzi, oj nie.
OdpowiedzUsuń