Mnie takie zludzenia nie groza, do tego za duzo mam kompleksow i wgranego mi przez rodzicow poczucia gorszosci. Ale znam takie osoby, ktore cale skladaja sie ze zludzenia ponadprzecietnosci.
Zerknęłam, co też tam Kalina poleca i machnęłam ręką - eee, mi to nie grozi. Ja akurat od zawsze sobie umniejszałam. "Fascynują" mnie jednak tacy ludzi. Zawsze sobie wtedy myślę: "czy oni naprawdę nie widzą tego, jacy są?"
ciekawe ale chyba trochę normalne bo ciężko jest samemu siebie ocenić. Myślę, że część ludzi przy tej okazji zaniża swoją ocenę a część zawyża. Ja ostatnio miałam zrobić notatkę biograficzną z wyszczególnieniem swoich dobrych stron i osiągnięć i powiem szczerze umęczyłam się tym bo nie wiadomo jak tu samą siebie ocenić i opisać.
Długo byłam blisko ludzi, uważających siebie za lepszych, ponadponad przeciętnych, naoglądałam się i to spowodowało, że poszłam w swoją stronę, jestem jaka jestem. Parszywość, tak określiłabym obrazek, który porzuciłam. Wielu poetów, literatów, artystów, (moje doświadczenie z gazetą internetową i jako moderator wielu przytułków literackich) ich patrzenie z wysokości i pogarda dla innych. Oczywiście każdy z nich mówi, jak bardzo jest pokorny. Z boku, nie zaobserwowałam pokorności, jedynie ich złudzenia, które w większości zawarte są w notatakch, które załączyłaś. A już te rozwinięte biogramy, zawierające nieistotne informacje, gadatliwość, o sobie, o sobie więcej i więcej. Zmęczyłam się.
dzieci mnie sprowadzają na ziemię... owszem mam świadomość, tego co robię wyjątkowo dobrze, w czym jestem dobra, i nie pozwalam sobą ani pomiatać, ani zarządzać cieniasom. Bez z kolei fałszywej skromności, bo to kolejna cecha, której nie akceptuję i nie toleruję u ludzi...zaraz po: wierze, i bufonadzie.
Bardzo interesujace. Wlasna ocena siebie powinna jednak byc konfontowania z opiniami o nas osob postronnych. Takie "moje ja" i "ja spoleczne".
OdpowiedzUsuńTakie osoby właśnie nie uznają opinii otoczenia. Wszyscy przecież są w błędzie, tylko "ja" wiem ;-)
UsuńMnie takie zludzenia nie groza, do tego za duzo mam kompleksow i wgranego mi przez rodzicow poczucia gorszosci. Ale znam takie osoby, ktore cale skladaja sie ze zludzenia ponadprzecietnosci.
OdpowiedzUsuńJako uczniowie- takie osoby są paskudne. Nie do nauczenia, bo i tak wiedzą zawsze lepiej :-)
UsuńBliższe mi jest myślenie :jestem wystarczająca:)
OdpowiedzUsuńZerknęłam, co też tam Kalina poleca i machnęłam ręką - eee, mi to nie grozi. Ja akurat od zawsze sobie umniejszałam. "Fascynują" mnie jednak tacy ludzi. Zawsze sobie wtedy myślę: "czy oni naprawdę nie widzą tego, jacy są?"
OdpowiedzUsuńciekawe ale chyba trochę normalne bo ciężko jest samemu siebie ocenić. Myślę, że część ludzi przy tej okazji zaniża swoją ocenę a część zawyża. Ja ostatnio miałam zrobić notatkę biograficzną z wyszczególnieniem swoich dobrych stron i osiągnięć i powiem szczerze umęczyłam się tym bo nie wiadomo jak tu samą siebie ocenić i opisać.
OdpowiedzUsuńDługo byłam blisko ludzi, uważających siebie za lepszych, ponadponad przeciętnych, naoglądałam się i to spowodowało, że poszłam w swoją stronę, jestem jaka jestem. Parszywość, tak określiłabym obrazek, który porzuciłam. Wielu poetów, literatów, artystów, (moje doświadczenie z gazetą internetową i jako moderator wielu przytułków literackich) ich patrzenie z wysokości i pogarda dla innych. Oczywiście każdy z nich mówi, jak bardzo jest pokorny. Z boku, nie zaobserwowałam pokorności, jedynie ich złudzenia, które w większości zawarte są w notatakch, które załączyłaś. A już te rozwinięte biogramy, zawierające nieistotne informacje, gadatliwość, o sobie, o sobie więcej i więcej. Zmęczyłam się.
OdpowiedzUsuńdzieci mnie sprowadzają na ziemię... owszem mam świadomość, tego co robię wyjątkowo dobrze, w czym jestem dobra, i nie pozwalam sobą ani pomiatać, ani zarządzać cieniasom. Bez z kolei fałszywej skromności, bo to kolejna cecha, której nie akceptuję i nie toleruję u ludzi...zaraz po: wierze, i bufonadzie.
OdpowiedzUsuń