poniedziałek, 21 listopada 2022

chemią

- Mamo, wytłumaczysz mi coś z chemii? - pyta córka Kaliny, kładąc się obok Kaliny w sypialni.
    Kalina ogląda zeszyt, ale nie pamięta. Nie umie. 
- Daj mi jeden dzień, to sobie to przypomnę i ci wytłumaczę - proponuje Kalina, która w liceum i na studiach uwielbiała chemię.
- Szkoda czasu - odpowiada córka, spełzając z łóżka. - Mam z chemii dobre oceny, jedna jedynka najwyżej obniży mi średnią, a wolę ten czas wykorzystać na matmę. Myślałam, że to się da ogarnąć w pięć minut.
Wyszła.
A Kalina siedzi nadal, patrząc w okno.
Gdy Kalina była młoda, nie umiała ekonomicznie gospodarować czasem i uczyła się głupot. Teraz jest inaczej. Młodzież wie. Przynajmniej młodzież, która co wieczór uwala się na łóżku obok Kaliny. Z chemią lub bez chemii. Ale zawsze z "chemią".

14 komentarzy:

  1. )))) chemie lubiłam, choć byłam cienka jak barszcz postny )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wczoraj myślałam, że jestem dobra z chemii. Pytanie dotyczyło reakcji red-oks. Nie pamiętam nic. ;-)

      Usuń
  2. Wazne, ze chemia dziala miedzy wami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tę chemię miedzy nami dbam codziennie. Czuję, że to głównie moja rola. Na razie - sukcesy :-)

      Usuń
  3. szybka kalkulacja i proszę ... faktycznie my za ich czasów tak żeśmy ogarnięci nie byli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uczyłam się nawet historii w klasie biol-chem... A i tak nie umiem ;-)

      Usuń
  4. W moim przypadku chemia trochę mi się przydaje, ale taka prosta, co z czym zmieszać i takie tam. Nie rozpisuję tego na wzory, bo nie tworzę podnad czasowych formułek na wykonanie farbek. Córkę masz świetną i wiedzącą, analityczna głowa się przydaje w tych czasach. Piękna umiejętność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chemia szkolna a chemia przydatna to dwie różne rzeczy. A szkoda...

      Usuń
    2. to prawda, ale na moich dorosłuch studiach, chemia była przydatna, przynajmniej dla mnie :P

      Usuń
  5. Przypominam sobie, jak jeden z profesorów poinformował mnie, że nie musi wpisywać mi do indeksu 3,5. Zapytałem, czy to pozytywna ocena i po potwierdzeniu poprosiłem o wpis. Z innych przedmiotów miałem zdecydowanie poważniejsze dylematy. Gratuluję córce rozsądku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z niektórych egzaminów 3,5 to był szczyt marzeń. I przypomniałeś mi te zapisy w indeksie: 4,0 albo 3,5 :-)

      Usuń
  6. Ale mi się ciepło na sercu zrobiło po przeczytaniu końcówki tego wpisu :)

    No i przypomniały mi się szkolne czasy, też przychodziłam po pomoc do mamy, jednak zamiast chemii była matematyka, za którą nigdy żadna z nas nie przepadała. I nawet jeśli czuła się jak Kalina, nie znała odpowiedzi od razu, to jednak siedziała nad zadaniem aż rozwiązała :) Takie mamy to skarb!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtarzam się, wiem, ale mam świadomość, że szczęście moich dzieci zależy ode mnie. Od mojego do nich nastawienia, od mojej akceptacji tego co robią, od moich reakcji na ich łzy. Czuję się za to odpowiedzialna. Kochająca mama to szczęśliwe i kochające siebie i mamę dzieci.
      I zastanawiałam się wczoraj, czy nie powinnam jednak siedzieć i rozkminiać chemię, ale uznałam, że chcę uszanować jej decyzję. Ma prawo olać. Powinna wiedzieć, że jeśli uzna, że jedynka jej nie zabije, to może ją mieć. Starsza córka tego nie umie - walczy o wysoką średnią, o nagrody naukowe, chociaż pracuje ponad siły. Uważa, że to jej wada.

      Usuń
    2. Tak, tak - tu z aprobatą kiwam potakująco głową. Ja bym to rozszerzyła na resztę członków rodziny, nie tylko mamę. Tak sobie nieraz myślę, że świat byłby znacznie piękniejszy, gdyby każde dziecko dorastało w kochającej i zdrowo funkcjonującej rodzinie. Mam nieodparte wrażenie, że u podłoża zła najzwyczajniej leży brak miłości w domu rodzinnym.
      Nigdy się nie przyzwyczaiłam do jedynek, pewnie dlatego, że bardzo rzadko je miałam. Jeśli już się jakaś trafiła (w liceum z niezapowiedzianych sprawdzianów), była dla mnie koszmarem i porażką - nigdy celowo bym się na nią nie narażała. W tym przypadku bliższe jest mi więc postępowanie Twojej starszej córki.
      Waleczność, upór, konsekwencja są w moich oczach wyłącznie zaletami. Dzięki nim można wiele osiągnąć, nawet jeśli nie jest się orłem z pewnych przedmiotów. Poza tym nauczyciele z reguły bardzo je doceniają. Zanim wyjechałam do Irlandii, byłam nauczycielką-praktykantką, i tacy uczniowie zawsze byli u mnie na wygranej pozycji. Dopóki nie okazywali obojętności i lekceważącej postawy, nie mieli czego się obawiać.

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":